Tzolkin współcześnie…
… stanowi zbiór różnych pobożnych życzeń … ośmielam się stwierdzić, że padł ofiarą tak jak i nasza cywilizacja wszechogarniającego dualizmu.
:/
W świetle najnowszych odkryć dawnych “spraw” [są to kwestie, o których większość z nas raczyła zapomnieć albo nawet nie wyraziła nimi zainteresowania] czyli mam tu na myśli tytułowy kalendarz Majów, TZOLKIN … wygląda na to że panowie typu Arguelles, Calleman, lub Johnson, itp. niestety nie umieją w sposób właściwy posługiwać się tym kalendarzem. Zwyczajnie nie posiadają odpowiedniej wiedzy astronomicznej albo zwykłych chęci by cokolwiek zbliżyć się do prawdy. Kalendarz w wykonaniu p. Arguellesa synchronizuje się tylko z obecnym biegiem spinu, a to dlatego bo Indianin z Gwatemali powiedział mu kiedyś nieopatrznie jaki mamy obecnie dzień i fale. Bazując na tej wiedzy, wymyślił własną wersje kalendarza, która rozsypuje sie po roku 2012; więc uznał, że wtedy właśnie nastąpi koniec czegoś tam itp bzdury. W 2012 faktycznie będzie koniec, ale zbiorowej głupoty i tym podobnych spraw. Oni poszli na kasę i trenują obecnie jedynie swoją wielkość, np pan A. z całą świadomością tego co zrobił – poprzestawiał kolejność Kinów dnia, bo mu wtedy wyszły dla niego i małżonki “jakieś lepsze” cokolwiek by to nie znaczyło. :)
Śmiech mnie ogarnia.
Jeszcze tylko słówko o panu Callemanie. Dla równowagi. Jego kalendarz jest już przynajmniej pseudo astronomiczny, szkoda tylko, że oparty na niekompletnych wyliczeniach Azteków. Prawdopodobnie Majowie kimkolwiek byli, nie oddali barbarzyńskim okupantom kluczowych sekretów. Wcale im się nie dziwę… A jeśli kogoś interesuje czym zajmowali się szanowni Aztekowie to odsyłam do filmu M. Gibsona, pt Apocalipto. Ten film to trochę za bardzo krwawy i beznadziejny gniot – jednak skutecznie działa otrzeźwiająco na sprawy związane z zakłamywaniem historii. W tym filmie tym Aztekowie nazywanymi są Majami. :) Jest to oczywiście bzdura bo państwo Majów już od wieków nie istniało gdy Hiszpanie co widać na tym filmie postawili swa nogę na kontynencie Amerykańskim. Jest to jednak następna cegiełka przepełniona kłamstwem i agresją, która przygniata ludzką świadomość wszechogarniającym dualizmem… Tak samo jak zwarli się w pojedynku i podzielili na zwalczające obozy wyznawcy Arguellesa i Callemana. Choć jedni i drudzy wykrzykują coś o miłości…
Ręce opadają.
P.F.
Wczytuje ...