Informacje o świecie Don Juana
10 sie 2007 napisał Piotr
Informacje o Świecie Don Juana spisane przez Tadeusza.
Spis treści:
Nauki Don Juana:
Miejsce dobroczynne
Wybieranie się po wiedzę
Czterej wrogowie człowieka wiedzy
Zmierzch
Osiąganie punktu akceptacji przez Mescalito
Ścieżka
Postawa bojowa
Odrębna rzeczywistość
Zadanie widzenia
Moc
Pozycja siedząca
Postawa walki
Strażnik “drugiego świata”
Przemieszczanie się przy pomocy wody
Czujny sposób siedzenia
Proszenie zmierzchu o moc i spokój
Tarcze
Przerwanie rozmowy wewnętrznej
Dobre układy
Szukanie sprzymierzeńca
Rodzaje istot
Postępowanie wojownika ze sprzymierzeńcem
Technika ukrywania się
Rozumienie
Zakryć dolną część brzucha
Podróż do Ixtlan
Wstęp
Postępowanie wojownika
Zatrzymanie świata
Potwierdzenie od otaczającego nas świata
Wymazanie osobistej historii
Odprężanie się
Odrzucenie poczucia własnej ważności
Właściwy sposób chodzenia
Za bardzo się wściekasz
Wrony
Poczucie własnej ważności
Śmierć jest doradcą
Bezużyteczność poczucia własnej ważności
Śmierć ci towarzyszy
Podjęcie odpowiedzialności
Odpowiedzialność
Brak odpowiedzialności
Być myśliwym
Odnajdywanie właściwego miejsca
Bycie niedostępnym
O zmierzchu jest tylko moc
Być dostępnym lub niedostępnym
Przerwanie życiowej rutyny
Ostatnia bitwa na ziemi
Ostatni czyn
Wykorzystać śmierć
Stać się dostępnym dla mocy
Śnienie
Udostępnienie się dla ducha
Ustawić śnienie
Zatrzymanie świata
Nastrój wojownika
Człowiek wiedzy
Nastrój wojownika
Ustawianie śnienia
Węszenie
Nastrój wojownika
Bitwa mocy
Gromadzenie mocy
Mięso mocy
Młodość
Mgła
Opaska
Moc
Ostatnia próba wojownika
Odbieranie mocy ze śladów
Pozycja do odzyskiwania sił
Omen
Wybieranie miejsca
Ogrzewanie liśćmi
Śnienie
Taniec wojownika
Chód mocy
Osobista moc
Człowiek wiedzy
Polowanie na moc
Sprawność fizyczna
Szukanie miejsca na odpoczynek
Przeciąganie się
Nieskazitelne zachowanie
Chód mocy
Melodyjne dźwięki
Istoty nocne
Nauka i gromadzenie mocy
Przeciąganie się
Przeciwnik
Nie-działanie
Nie-działanie
Uczynienie siebie silnym
Nie-działanie
Wyrzucanie z ciała
Linie świata
Widzenie
Trening
Cienie
Obserwowanie cienia
Śnienie i nie-działanie
Pierścień mocy
Znajdowanie centrum mocy lub przedmiotu mocy
Grzmot – manifestacja sprzymierzeńca
Kryształy kwarcu
Pozycja siedząca
Zakryj brzuch rękami
Zahaczenie pierścienia mocy
Godny przeciwnik
Pełna moc zmierzchu
Skutek zaszkodzenia
Działanie strategiczne
Podróż do Ixtlan
Ruch kciukami
Zatrzymanie śwata
Zmierzenie się z przymierzeńcem
Podróż do Ixtlan
Str. 34
Fiolet – nieprzyjaciel
Grynszpan (zielono-niebieski) – przyjaciel
Str. 56
Człowiek wybiera się po wiedzę tak samo jak na wojnę: z wielką czujnością,
z lękiem, z szacunkiem i z absolutną pewnością.
Czterej wrogowie człowieka wiedzy
Str. 91
Czterej naturalni wrogowie człowieka:
1. Strach
Człowiekowi nie wolno uciec. Musi rzucić wyzwanie lękowi i wbrew niemu zrobić następny krok w nauce, a potem jeszcze jeden i jeszcze jeden. Nie wolno mu uronić niczego ze strachu, a mimo to nie może się zatrzymać w miejscu. Taka jest zasada!
2. Jasność
Człowiek powinien rzucić wyzwanie swej przenikliwości korzystając z niej jedynie w patrzeniu na świat, czekać cierpliwie i odmierzać starannie każdy kolejny krok. Przede wszystkim zaś powinien uważać, że jego przenikliwość niewiele się różni od obłędu. Nadejdzie chwila, kiedy zrozumie, że owa przenikliwość to tylko punkcik w polu jego wzroku.
3. Moc
Trzeciemu wrogowi trzeba się z rozmysłem przeciwstawić. Trzeba sobie uświadomić, że moc, nad którą człowiek rzekomo zapanował, w rzeczywistości nigdy nie stanowi jego własności. Cały czas musi się człowiek pilnować, wykorzystując z wielką ostrożnością i starannością wszystkiego, czego się nauczył. Jeśli zrozumie, że jasność umysłu i moc, którym nie towarzyszy panowanie nad sobą, są gorsze od błędu, dojdzie do punktu, w którym nic się nie wymknie.
4. Starość
Jeśli człowiek otrząśnie się ze zmęczenia i mężnie zniesie swój los do samego końca, będzie zasługiwał na miano człowieka wiedzy, choćby przez krótką chwilę zwycięstwa w odpieraniu ataków swego ostatniego niezwyciężonego wroga. I ta chwila jasności umysłu, mocy i wiedzy – wystarczy.
Str. 105
O zmierzchu rozszczepiają się światy.
Osiąganie punktu akceptacji przez Mescalito
Str. 118
Musisz byś silny, a twoje rzycie powinna przepełniać prawda.
Co to znaczy?
To znaczy, że trzeba żyć z rozwagą, dobrze i mocno.
Str. 120
Każdej ścieżce przyjrzyj się z bliska i z rozwagą. Wypróbuj ją tyle razy, ile uznasz za konieczne. Postaw pytanie: czy ta ścieżka obdarzona jest sercem?
Str. 203
Poklepywać prawy pośladek i udo, a lewą stopą przytupywać, wykonując jak gdyby rodzaj tańca i witając w ten sposób napastnika.
Ostatni środek obrony to ciśnięcie we wroga jakimś przedmiotem. … Zwykle rzuca się przedmiot obdarzony mocą, ponieważ jednak nie posiadam takiego, muszę użyć dowolnego odłamka skały, który zmieści się w prawej dłoni i który mógłbym w niej utrzymać, przyciskając do wnętrza dłoni kciukiem. … Rzuceniu przedmiotu powinien towarzyszyć okrzyk wojenny służący naprowadzeniu go na cel.
… Nie wolno mi się było odezwać słówkiem, nawet do niego (Don Juana).
Str. 180
… żeby być wojownikiem, trzeba przede wszystkim stać się głęboko świadomym własnej śmierci. Rozważania o śmierci zmuszają każdego do skupienia się na własnym ja, a to osłabia. Wobec tego, to, co z kolei trzeba zrobić, żeby stać się wojownikiem, to pozbyć się przywiązania. Wyobrażenie nieustannej śmierci zamiast przeradzać się w obsesję, staje się obojętne.
Tylko wyobraźnia śmierci pozwala człowiekowi wyzbyć się przywiązania
w wystarczającym stopniu, aby nie potrafił on sobie niczego odmówić. Taki człowiek jednak nie pragnie niczego, ponieważ osiągnął cichą pasję życia i wszystkiego, ·co do życia należy. Wie, że śmierć tropi go i nie da mu czasu, by przylgnął do czegokolwiek, próbuje, więc wszystkiego po trochu, nie przywiązując się.
Człowiek bez przywiązań, który wie, że nie ma możliwości odgrodzenia się od śmierci, zna tylko jedno, na czym może się oprzeć – moc swoich decyzji. Musi być,
że tak powiem mistrzem swoich wyborów. Musi w pełni zrozumieć, że jest odpowiedzialny za to, co wybiera, a kiedy już wybierze, nie ma czasu na żale czy na obwinianie się. Jego decyzje są ostateczne po prostu, dlatego, że śmierć nie daje mu czasu na kurczowe trzymanie się czegokolwiek.
Str. 182
Na początku odczuwa się ją jako swędzenie na brzuchu albo ciepłe miejsce, ·którego nie można ochłodzić, po czym przeradza się ona w ból, cierpienie. Czasami ból i cierpienie są tak wielkie, że wojownika miesiącami męczą konwulsje, a im są one silniejsze, tym lepiej dla niego. Wielką moc zawsze zwiastuje wielki ból.
Kiedy konwulsje ustają, wojownik zaczyna zauważać dziwne odczucia. Zauważa, że może dotknąć wszystkiego uczuciem wychodzącym z jego ciała z miejsca tuż pod pępkiem albo zaraz nad nim. Tym uczuciem jest wola.
Str. 192
…usiąść z lewą nogą podwiniętą pod siebie, a prawą zgiętą, z kolanem do góry. Prawe ramie miało przylegać do boku, a dłoń spoczywać na ziemi, podczas gdy lewe ramię przylegało do piersi. … siedział odprężony, ale nie “bezwolny”.
Taniec składający się z uderzania w ziemię palcami lewej nogi przy równoczesnym, silnym klaskaniu prawą ręką w udo.
Str. 203
Tak długo, jak długo żywisz do niego (strażnika) jakieś uczucia, pozostanie on … strażnikiem. Natomiast, jeśli nic do niego nie czujesz, strażnik stanie się niczym, chociaż dalej będzie tkwił przed tobą.
Przemieszczanie się przy pomocy wody
Str. 205
Powiedział, żebym nie wpatrywał się w wodę, ale skupił spojrzenie na powierzchni
i utrzymywał je nieruchomo tak długo, aż woda zmieni się w zieloną mgłę. Powtarzał w kółko, że mam skupiać całą uwagę na mgle tak długo, aż nie będę widzieć niczego poza nią. … Patrz na wodę przed tobą, ale nie pozwól,żeby poniósł cię jej dźwięk.
… skupić całą uwagę na mgle, ale nie ulegać jej.
… jak już zobaczę bąbelki, powinienem wsiąść na jeden z nich i pozwolić się ponieść.
… kiedy przestałem je postrzegać jako bańki, mogłem za nimi podążyć.
… Popatrz na brzegi.
Str. 241
… podwinąć prawą nogę pod lewe udo i przykucnąć na lewej. Podwiniętej nogi używa się jako wyrzutni w przypadku, kiedy trzeba bardzo szybko wstać.
Proszenie zmierzchu o moc i spokój
Str. 249
Nadszedł zmierzch. Wstań! Nie zamykaj oczy, ale patrz prosto na chmury. Podnieś ramiona do góry, otwórz dłonie, rozpostrzyj palce i biegnij w miejscu. Don Juan położył nogę dzika na mojej lewej dłoni i polecił przytrzymać ją kciukiem. Potem opuścił moje ramiona w dół, tak, że wskazywały na pomarańczowe i ciemnoszare chmury nad horyzontem, na zachodzie. Rozsunął mi palce jak wachlarz i powiedział, żebym ich nie zaciskał. …( palce przysunięte do siebie, to grożenie zmierzchowi) …bieg powinien być spokojny i jednostajny, tak jakbym naprawdę biegł ku zmrokowi z wyciągniętymi ramionami.
Str. 258
Wojownik wybiera rzeczy, które tworzą jego świat. Robi to rozmyślnie, ponieważ każda rzecz, którą wybiera, stanowi tarczę ochraniającą go przed atakami sił, jakie stara się ujarzmić.
…Kiedy któraś z tych sił dotknie cię i otworzy twoją szczelinę, musisz świadomie walczyć, żeby samemu ją zamknąć. W tym celu powinieneś wybrać pewną liczbę rzeczy, które przyniosą ci wielki spokój i dadzą przyjemność. Rzeczy, jakich możesz celowo użyć do odciągnięcia myśli od strachu, zamknięcia szczeliny i powrotu do zwartej formy.
… w codziennym życiu wojownik wybiera sercem swoją ścieżkę.
… rzeczy, które wojownik wybiera na tarcze, pochodzą ze ścieżki serca.
Przerwanie rozmowy wewnętrznej
Str. 260
Ilekroć przestajemy ze sobą rozmawiać świat zawsze jest taki, jaki być powinien. … Rozmawiając ze sobą wybieramy również swoje ścieżki. Dlatego wciąż od nowa dokonujemy tych samych wyborów, aż do dnia śmierci, ponieważ w kółko, aż do śmierci, powtarzamy tę samą wewnętrzną rozmowę. Wojownik jest tego świadomy
i stara się przestać prowadzić swoją rozmowę. … Przede wszystkim musisz użyć uszu do odciążenia oczu. Od chwili narodzin do oceniania świata używamy oczu. … Wojownik jest tego świadomy i słucha świata. Słucha jego dźwięków.
Str. 269
Musimy być wszakże w dobrych układach ze wszystkimi istotami żyjącymi na świecie. Właśnie dlatego powinniśmy rozmawiać z roślinami, które mamy zamiar zabić i przepraszać je za zranienie. To samo dotyczy zwierząt, na które zamierzamy polować. Powinniśmy brać tylko tyle ile potrzeba nam do zaspokojenia potrzeb,
w przeciwnym razie rośliny, zwierzęta i robaki, które zabiliśmy zwrócą się przeciwko nam, sprowadzając na nas choroby i nieszczęścia. Wojownik jest tego świadomy, stara się je uspokoić, więc kiedy spogląda przez dziury, drzewa, ptaki i robaki udzielają mu niewiarygodnych (niezwykłych) informacji.
Str. 272
-Natychmiast po wejściu na szczyt wzgórza musisz ustalić właściwy kierunek.- powiedział don Juan. – Jak tylko znajdziesz się na szczycie, stań twarzą w tym kierunku. – Wskazał na południowy wschód.- To jest twój dobry kierunek i zawsze powinieneś stawać twarzą do niego, szczególnie, gdy masz kłopoty.
… Powiedział, że jak tylko dotrę na szczyt wzgórza, powinienem wyciągnąć przed siebie prawe ramię, przy czym dłoń ma być skierowana wewnętrzną stroną do dołu,
a palce rozłożone jak wachlarz. Nie dotyczyło to kciuka, który ma być przyciśnięty do dłoni. Następnie miałem obrócić głowę na północ i zgiąć ramię na poziomie piersi, wskazując ręką również na północ. Potem powinienem tańczyć, stawiając lewą nogę za prawą i uderzając w ziemię czubkami palców lewej nogi. Powiedział, że kiedy poczuję ciepło idące w górę lewej nogi, mam powoli przesunąć ramię z północy na południe, a potem znowu na północ.
- Musisz usiąść w tym miejscu, nad którym dłonią poczujesz ciepło, kiedy będziesz przesuwał rękę. Jest to też kierunek, w którym musisz patrzeć – powiedział. – Jeśli miejsce to znajduje się na wschodzie albo, jeśli będzie w tamtym kierunku- jeszcze raz wskazał na południowy wschód – możesz się spodziewać wspaniałych rezultatów. Jeśli natomiast miejsce, nad którym twoja dłoń się rozgrzeje, będzie się znajdować na północy, dostaniesz tęgie lanie, ale będziesz mógł obrócić wszystko na swoją korzyść. Jeśli odkryjesz miejsce na południu, czeka cię ciężka walka.
Na początku będziesz musiał przesuwać ręką do czterech razy, ale kiedy zaznajomisz się z tym ruchem, jedno przesunięcie wystarczy ci, aby poznać, czy twoja ręka rozgrzewa się, czy też nie.
Kiedy już odkryjesz miejsce, nad którym twoja ręka rozgrzewa się, usiądź tam. To twój pierwszy punkt. Jeśli znajdziesz się twarzą na południe albo na północ, będziesz musiał zdecydować, czy czujesz się na tyle silny, żeby zostać. Jeśli zaczniesz wątpić, wstań i odejdź. Nie musisz zostawać, jeśli nie będziesz czuł się pewnie. Jeśli zdecydujesz się zostać, w odległości około pięciu stóp (1,5 metra) od tego miejsca oczyść teren wystarczająco duży do rozpalenia ogniska. Ognisko musi znajdować się na linii kierunku, w którym patrzysz. Miejsce, gdzie rozpalisz ognisko, będzie twoim drugim punktem. Potem pozbieraj wszystkie gałązki, jakie znajdziesz pomiędzy tymi dwoma punktami i rozpal ogień. Usiądź w pierwszym punkcie i patrz w ogień. Wcześniej czy później pojawi się duch i zobaczysz ogień.
Jeśli twoja ręka nie rozgrzeje się po wykonaniu czterech przesunięć, przesuń powoli ramię z północy na południe, potem obróć się i przesuń je na zachód. Jeśli ręka stanie się ciepła nad jakimś punktem w kierunku zachodnim, rzuć wszystko i uciekaj. Zbiegnij ze wzgórza na płaski teren i niezależnie od tego, co będziesz za sobą słyszał czy czuł, nie odwracaj się. Kiedy tylko dobiegniesz do płaskiego terenu, bez względu na to jak będziesz przerażony, nie biegnij dalej, lecz połóż się na ziemi. Zdejmij kurtkę, zwiń ją na pępku i skul się, przyciągając kolana do brzucha. Musisz zakryć oczy rękoma, a ramiona trzymać przyciśnięte do ud. W takiej pozycji powinieneś wytrzymać do rana. Jeśli wykonasz te proste polecenia, nic złego ci się nie stanie. Gdyby ci się nie udało dobiec do płaskiego terenu na czas, padnij na ziemię tam, gdzie stoisz. Przeżyjesz ciężkie chwile. Będziesz nękany, ale jeśli wytrzymasz
w spokoju, nie poruszając się ani nie patrząc, wyjdziesz z tego bez jednego zadraśnięcia.
Jeśli zaś twoja ręka wcale się nie rozgrzeje podczas przesuwania na zachód, jeszcze raz stań twarzą na wschód i biegnij prosto przed siebie, aż do utraty tchu. Zatrzymaj się wtedy i powtórz te same ruchy. Musisz tak długo biec na wschód, aż twoja ręka rozgrzeje się.
Str. 276
Są trzy rodzaje istot. … Te, które nie mogą ci niczego dać, ponieważ nie mają niczego do dania, te, co cię mogą jedynie przestraszyć i takie, które posiadają dary. Ta, którą widziałeś ostatniej nocy, należała do spokojnych. Nie ma nic do ofiarowania, pozostaje jedynie cieniem. Jednakże w większości przypadków ze spokojnymi związany jest inny rodzaj istot. Są to złośliwe duchy posiadające tylko jedną cechę: wzbudzają lęk. Zawsze krążą wokół miejsc, gdzie przebywają te spokojne.
…Tak więc jedynym mądrym podejściem do tego rodzaju złośliwych istot jest zapomnieć o nich i pozostawić je w spokoju.
…Don Juan powiedział, że trzeci rodzaj duchów to prawdziwi sprzymierzeńcy, dawcy sekretów. Ten specjalny rodzaj zamieszkuje miejsca samotne, opuszczone, prawie niedostępne. Człowiek, który chce znaleźć którąś z tych istot, musi udać się w samotną daleką podróż. W odległym i bezludnym miejscu musi samodzielnie wykonać niezbędne czynności. Powinien usiąść przy ogniu, a kiedy zobaczy cień, natychmiast odejść. Jeśli jednak zajdą inne okoliczności, takie jak silny wiatr gaszący ognisko i uniemożliwiający mu zapalenie go podczas czterech kolejnych prób albo, jeśli na pobliskim drzewie złamie się gałąź, musi pozostać. Gałąź musi naprawdę się złamać, a człowiek powinien się upewnić, że nie jest to jedynie odgłos pękającego drzewa.
Innymi rzeczami, na które trzeba uważać, są toczące się do ogniska skały albo kamienie wrzucane do niego, lub też utrzymujący się ciągle hałas. Wtedy trzeba iść w kierunku tych dziwnych zjawisk tak długo, aż duch sam się objawi.
… Powiedział, że jeśli kiedykolwiek spotkam jedną z tych istot w niesprzyjających warunkach, nigdy nie powinienem próbować z nią walczyć, ponieważ mnie zabije. Porwie moją duszę. Powinienem rzucić się na ziemię i wytrzymać tak do rana.
-Kiedy człowiek staje twarzą w twarz ze sprzymierzeńcem, dawcą sekretów, musi zebrać całą odwagę i pochwycić go, zanim on zdąży go złapać, albo dopaść go, zanim on to zrobi. Pogoń powinna być bezlitosna, a po niej następuje walka. Człowiek musi powalić ducha na ziemię i trzymać go tak długo, aż ten przekaże mu moc.
…Te istoty bazują na ludzkim strachu. Dlatego jeśli człowiek, który walczy z jedną z nich jest wojownikiem, istota traci swoją prężność bardzo szybko, a człowiek staje się silniejszy. W zasadzie można wchłonąć prężność ducha.
-Co to za prężność? zapytałem.
-Moc. Kiedy się ich dotyka, wibrują, jakby były gotowe do rozerwania cię na strzępy. Lecz to tylko popis. Naprężenie maleje, kiedy człowiek utrzymuje uścisk.
-A co się dzieje, kiedy tracą prężność? Czy stają się jak powietrze?
-Nie, po prostu flaczeją. Wciąż jednak mają ciało, ale nie przypomina ono niczego, czego człowiek kiedykolwiek dotykał.
Postępowanie wojownika ze sprzymierzeńcem
str. 297
-Sprzymierzeniec przyjdzie do ciebie niezależnie od tego, co czujesz. … To znaczy, nie musisz nic robić, żeby go zwabić. Możesz sobie siedzieć, kręcąc palcami młynka albo myśląc o kobietach, aż nagle poczujesz klepnięcie na ramieniu, odwrócisz się
i zobaczysz, jak sprzymierzeniec stoi przy tobie.
…Gdyby wojownik znalazł się w tak krytycznej sytuacji, po prostu bez zastanowienia odwróciłby się plecami do sprzymierzeńca. Wojownikowi nie wolno sobie folgować, dlatego nie może umrzeć ze strachu. Wojownik pozwala się zbliżyć sprzymierzeńcowi tylko wtedy, kiedy jest w dobrej formie i przygotowany. Gdy ma wystarczająco dużo siły, żeby wziąć się za bary ze sprzymierzeńcem, otwiera szczelinę, pochyla się, chwyta sprzymierzeńca, przytrzymuje go i wpatruje się
w niego dokładnie tak długo jak musi, potem odwraca wzrok, uwalnia sprzymierzeńca i pozwala mu odejść. Wojownik, mój mały przyjacielu, jest mistrzem w każdych okolicznościach.
Str. 302
Str. 305
Jesteś tutaj – powiedział. – My wszyscy jesteśmy tu. To jest uczucie, a posuwamy się stąd dotąd.
Zakreślił drugi punkt…
-Jest jednak jeszcze sześć punktów, które człowiek może opanować – powiedział. – Większość ludzi nie ma o nich pojęcia.
Umieścił gałązkę między punktem pierwszym a drugim i postukał nią w ziemię.
-Poruszanie się między tymi dwoma punktami nazywasz rozumieniem. Robiłeś to całe życie. Jeśli mówisz, że rozumiesz moją wiedzę, to nie zrobiłeś nic nowego.
Następnie połączył liniami kilka z ośmiu punktów. Wyszła z tego długa, trapezoidalna figura, mająca osiem centrów i nieregularnie promieniująca.
-Każdy z tych pozostałych sześciu punktów jest światem, tak jak uczucie i rozumienie są dwoma światami dla ciebie – powiedział.
…Tu nie ma niczego do rozumienia. Rozumienie to tylko bardzo drobna kwestia, zupełnie maleńka – powiedział.
Str. 309
Byłem całkowicie zdezorientowany.
Don Juan wstał i polecił mi zakryć rękoma dolną część brzucha oraz przykucnąć
i przycisnąć nogi do ciała.
Str. 8
Twój przyjaciel nie jest wojownikiem – odparł. Gdyby nim był, wiedziałby,
że najgorszą rzeczą, jaką można zrobić, jest otwarta konfrontacja z ludźmi. …Wojownik postępuje strategicznie.
… Jeśli chce się zatrzymać znajomych, trzeba zawsze pozostawać poza kręgiem, który wywiera na nich nacisk.
Str. 12
Don Juan uważał, że aby osiągnąć widzenie, trzeba najpierw zatrzymać świat.
Potwierdzenie od otaczającego nas świata
Str. 23
Człowiek może uzyskać potwierdzenie od wszystkiego, co jest wokół niego.
Str.28
-Fakt, że to ja wiem, czy jestem Yaqui, czy nie, wcale nie stwarza osobistej historii – odpowiedział. –Tylko wtedy, gdy wie o tym jeszcze ktoś, może ona powstać.
… jeśli nie ma się swej osobistej historii, żadne wyjaśnienia nie są potrzebne. Nikt nie jest zły ani rozczarowany twoim zachowaniem, a przede wszystkim czyjeś mniemania o tobie nie mogą cię do niczego zobowiązać.
Str. 30
Najlepiej wymazać całą osobistą historię…, ponieważ wtedy uwalniamy się od obciążających myśli innych ludzi.
…Musisz wszystko wymazać, aż o niczym nie będziesz już z góry przesądzał,
aż nic nie będzie już całkiem pewne.
Str. 32
-Zacznij od prostych działań, takich jak nie ujawnianie tego, co robisz naprawdę. Następnie musisz rozstać się z każdym, kto cię dobrze zna. W ten sposób wytworzysz wokół siebie mgłę.
-Ależ to absurd – zaprotestowałem. –Czemu ludzie nie mieliby mnie znać? Co w tym złego?
-Złe jest w tym to, że kiedy cię znają, wszystko, co ciebie dotyczy, jest już z góry przesądzone i wtedy nie jesteś już w stanie przeciąć węzłów ich myśli.
Str. 33
-Kiedy nie ma się osobistej historii – wyjaśnił – nic, co się mówi, nie może być potraktowane jako kłamstwo.
… – Od tej chwili- stwierdził- możesz pokazywać ludziom wszystko, co chcesz im pokazać, jednak nie wolno ci nic mówić o tym, jak to zrobiłeś.
Str. 34
Don Juan … powiedział, że jeśli chcę się odprężyć, muszę się wspiąć na płaski szczyt najbliższego wzgórza i położyć się na brzuchu, z głową skierowaną na wschód.
Odrzucenie poczucia własnej ważności
Str. 35
Don Juan … powiedział, że gdy idę, muszę mieć lekko zgięte palce dłoni, co pozwoli mi utrzymać uwagę na ścieżce i jego otoczeniu.… i że nigdy nie powinno się niczego nosić w rękach.
Str. 37
Za bardzo się wściekasz…Podchodzisz do siebie zbyt poważnie.
Latające albo kraczące wrony nigdy nie są potwierdzeniem. To był omen!
Str. 39
-Przekonanie o własnej ważności jest kolejną rzeczą, którą oprócz osobistej historii, musi się porzucić.
…-Nieważne, co mówisz do rośliny – powiedział. –Możesz nawet sam wymyślać słowa, ważne jest jedynie uczucie sympatii i traktowanie jej jak równej sobie.
Wyjaśnił mi, że człowiek, który zbiera rośliny, za każdym razem musi przeprosić je za to, że je zrywa i przekonać o tym, że pewnego dnia jego własne ciało będzie im służyć za pożywienie.
…-Od teraz zacznij przemawiać do roślin – powiedział. –Przemawiaj dopóki nie stracisz poczucia swojej ważności. Rób to tak długo, aż będziesz w stanie dokonać tego na oczach innych.
…-Musisz do nich przemawiać głośno i wyraźnie, jeśli chcesz, aby ci odpowiedziały.
…Uklęknął przed roślinką i przez kilka minut, wyginając się i gestykulując mówił
i śmiał się.
…-Świat wokół nas jest tajemnicą. A człowiek nie jest lepszy od czegokolwiek innego. Jeśli mała roślina jest dla nas hojna, powinniśmy jej podziękować,
w przeciwnym wypadku może nas nie wypuścić.
Bezużyteczność poczucia własnej ważności
Str.45
…wciąż powtarzał, że powinienem być świadomy bezużyteczności poczucia własnej wartości i posiadania osobistej historii.
…nie powinienem próbować mówić do roślin, dopóki nie będzie mi to przychodzić
w naturalny sposób.
Str. 53
Powiedział, abym się odwrócił, niby przypadkowo i spojrzał na głaz po mojej lewej stronie. Powiedział, że tam przypatruje mi się moja śmierć i że kiedy odwrócę się, gdy da mi znak, będę mógł ją zobaczyć.
Mrugnął znacząco. Odwróciłem się i wydawało mi się, że zobaczyłem, jak coś mignęło nad kamieniem. Dreszcz przebiegł mi przez całe ciało, mięśnie brzucha zacisnęły się odruchowo, wstrząsnął mną skurcz.
…Śmierć jest naszym wiecznym towarzyszem – powiedział don Juan zupełnie poważnie. – Zawsze przebywa po naszej lewej stronie, na wyciągnięcie ramienia. Obserwowała cię, kiedy czyhałeś na białego sokoła. Szepnęła ci do ucha i poczułeś jej dreszcz, tak samo jak dzisiaj. Ona zawsze cię obserwuje, aż do dnia, kiedy cię dosięgnie.
Wyciągnął rękę i dotknął lekko mojego ramienia, równocześnie wydając głęboki dźwięk, coś jak mlaśnięcie językiem. Efekt był niszczycielski, niemalże zwymiotowałem.
…-Kiedy jesteś niecierpliwy – kontynuował – powinieneś odwrócić się w lewo
i zapytać śmierć o radę. Pozbędziesz się małostkowości, kiedy wykona dla ciebie gest albo, gdy zobaczysz ją przez mgnienie oka, czy też jedynie poczujesz, że twój towarzysz cię obserwuje.
…- Śmierć to jedyny mądry doradca, jakiego posiadamy. Kiedykolwiek poczujesz…, że wszystko idzie źle i się rozpada, zwróć się do swojej śmierci i zapytaj, czy to prawda. Odpowie ci, że nie masz racji, że naprawdę nic się nie liczy poza jej dotknięciem. Twoja śmierć powie ci: „Jeszcze cię nie dotknęłam”.
…W świetle mojej śmierci małostkowa irytacja, którą we mnie wywołał, była potworna.
…musi się znowu nauczyć, że śmierć jest myśliwym i że zawsze przebywa po naszej lewej stronie. Jeden z nas musi zapytać ją o radę i porzucić przeklętą małostkowość, która właściwa jest ludziom żyjącym tak, jakby śmierć nie miała ich nigdy dosięgnąć.
…Nie ma potrzeby mówić do roślin, dopóki nie zechcesz poznać ich tajemnic,
a do tego potrzeba ci bardziej trwałej motywacji. Tak więc, oszczędzaj dobre chęci.
Str. 60
-Kiedy człowiek na coś się zdecyduje, musi to kontynuować – powiedział – ale konieczne jest także, aby wziął odpowiedzialność za swoje czyny. Niezależnie od tego, co robi, musi przede wszystkim wiedzieć, dlaczego to robi, a później dalej działać, nie mając żadnych wątpliwości ani wyrzutów sumienia co do swoich czynów.
Str. 65
-Nieważne jest, czego dotyczy decyzja – powiedział. – Nic nie może być bardziej
lub mniej istotne od czegokolwiek innego. … W świecie, gdzie śmierć jest myśliwym,
nie ma ani małych, ani wielkich decyzji. Są tylko decyzje, jakie podejmujemy w obliczu nieuchronnej śmierci.
Str. 69
Nie przyjął odpowiedzialności za swoją decyzję i dlatego wybuchnął gniewem
z powodu popełnionego błędu.
…Następnie wyjaśnił postępowanie starego człowieka, który sprytnie nakarmił młodzieńca, aby zapewnić mu odwagę pełnego żołądka. Dlatego też, kiedy znalazł
w tykwach tylko jedzenie, rozbił je w napadzie gniewu.
-Gdyby był świadomy swojej decyzji i przyjął za nią odpowiedzialność – powiedział Don Juan – wziąłby jedzenie i byłby bardzo zadowolony. A być może nawet uświadomiłby sobie, że jedzenie także jest mocą.
Odnajdywanie właściwego miejsca
Str. 72
…nie zawsze pojawiają się wrony, aby przekazać ostrzeżenie i dlatego sam musisz nauczyć się znajdować właściwe miejsce na obóz lub odpoczynek.
…jedyną rzeczą, jaką mam zrobić, aby odnaleźć właściwe miejsce jest zrobienie zeza.
…Don Juan opisał tę metodę, na którą potrzeba lat. Polega ona na stopniowym zmuszaniu oczu do widzenia rozszczepionego obrazu. Takie jego nieprzetworzenie pociąga za sobą podwójne postrzeganie świata. Ta podwójna percepcja… daje możliwość zauważania zmian w otoczeniu niedostrzegalnych przy zwykłym patrzeniu.
…powinienem zacząć od robienia krótkich spojrzeń samymi kącikami.
…Szliśmy może z godzinę, podczas której próbowałem na niczym nie koncentrować wzroku. Później don Juan kazał mi rozdzielać obrazy postrzegane przez każde
z oczu. Po następnej godzinie dostałem okropnego bólu głowy i musiałem przestać.
…Don Juan cierpliwie wytłumaczył mi jak krótkie spojrzenia pozwalają oczom na uchwycenie niezwykłych widoków.
-Jakich na przykład? – zapytałem.
-Nie są to właściwie widoki- powiedział – ale bardziej odczucia. Jeśli spojrzysz na krzew, drzewo czy skałę, gdzie chciałbyś odpocząć, twoje oczy pozwolą ci odczuć, które z miejsc jest najlepsze.
Str. 75
-Cała sztuka polega na tym, aby odczuwać oczami.
…Wszystko, co mogę zrobić, to jedynie podać ci metodę. Kiedy nauczysz się rozdzielać obrazy i zawsze widzieć podwójnie, wtedy musisz skoncentrować swoją uwagę na przestrzeni pomiędzy tymi dwoma obrazami. Zmiana godna uwagi pojawi się właśnie w tym miejscu.
-Jakiego rodzaju są to zmiany?
-To nie jest ważne. Tym, co się liczy, jest odczucie. Każdy człowiek jest inny. Dzisiaj zobaczyłeś coś błyszczącego, ale to nic nie znaczy, ponieważ zabrakło twojego odczucia. Nie mogę ci powiedzieć, jak masz odczuwać. Musisz nauczyć się tego sam.
Str. 85
Specjalnie zabrałem cię na wzgórze – powiedział. Dobrze nas stąd widać i coś przyjedzie do nas.
… zaczął łamać gałęzie. Zebrał osiem i zrobił z nich wiązkę. Kazał mi postąpić tak samo i głośno przeprosić rośliny za ich okaleczenie.
Kiedy mieliśmy już dwie wiązki, powiedział, że pobiegniemy teraz z nimi na wzgórzu i położymy się na plecach między dwoma wielkimi kamieniami. Na miejscu z wielką szybkością rozłożył gałęzie z mojej wiązki, zakrywając nimi całe ciało. Później sam się przykrył i wyszeptał mi poprzez liście, żebym zwrócił uwagę na to, jak ten niby wiatr ucichnie, gdy tylko staniemy się niezauważalni.
…Szepnąłem don Juanowi, że wiatr ustał, a on także szeptem odpowiedział,
że nie powinienem robić żadnego widocznego ruchu ani hałasu, ponieważ to,
co nazywałem wiatrem, wcale nim nie było, ale czymś posiadającym własną wolę
i dlatego może nas rozpoznać.
…wstać… bardzo łagodnie odkładając gałęzie lewą ręką.
(„wiatr” powrócił)
musimy cię zatrzymać.
Pozbierał gałęzie, których poprzednio użyliśmy, aby się zakryć, poukładał na nich małe kamienie i nasypał ziemi. Później, powtarzając te same ruchy, co przedtem, każdy z nas zerwał osiem nowych gałęzi.
…Don Juan szepnął, że gdy tylko mnie zakryje, nie wolno mi zrobić najmniejszego ruchu ani wydać żadnego dźwięku. Bardzo szybko rozłożył gałęzie na moim ciele, potem położył się i też przykrył.
Pozostawaliśmy w tej pozycji około 20 minut i w tym czasie byłem świadkiem najbardziej niezwykłego zjawiska. Wiatr znowu przeszedł z silnych, bezustannych podmuchów w łagodne drżenie.
Powstrzymywałem oddech, czekając na sygnał don Juana. W pewnym momencie łagodnie odsunął gałęzie. Zrobiłem to samo i wstaliśmy. Wzgórze było bardzo spokojne. Jedynie liście pobliskiego chaparralu łagodnie drżały.
…-Co mam widzieć? – zapytałem z desperacją.
Odpowiedział, że to, wiatr albo cokolwiek by to było, jest jak chmura albo spirala, która najpierw znajdowała się nad krzewami, a później skręciła na wzgórze,
gdzie staliśmy.
…Może znowu powinieneś mi powiedzieć, co miałem zobaczyć.
-Już ci mówiłem. Coś, co ukrywa się w wietrze i wygląda jak spirala, chmura, mgła lub jak twarz, która wiruje.
Don Juan wykonał kilka gestów rękami, aby pokazać mi poziome i pionowe drgania.
-Porusza się w określonym kierunku- kontynuował. –Posuwa się albo wirując,
albo się tocząc. Myśliwy musi to wszystko wiedzieć, ażeby odpowiednio poruszać się po pustyni.
… Świat to tajemnicze miejsce, szczególnie o zmroku.
…o zmierzchu nie ma wiatru. O tej porze jest tylko moc.
Być dostępnym lub niedostępnym
Str. 90
Podczas zmroku wiatr staje się mocą. Myśliwy, z którego jest jakiś pożytek, wie o tym i zgodnie z tym postępuje.
…Wykorzystuje zmierzch i moc ukrytą w wietrze.
…Jeśli tego potrzebuje, chowa się przed mocą, zakrywając się i trwając bez ruchu, dopóki nie minie zmierzch, a moc nie okryje go swoją osłoną.
…-Osłona mocy otula cię jak kokon. Myśliwy może pozostać na otwartej przestrzeni
i żadna puma, żaden kojot czy nawet oślizły robak go nie tknie. Puma może podejść pod sam nos myśliwego i go obwąchać, ale jeśli wytrzyma bez ruchu, zwierzę odejdzie. Mogę ci to zagwarantować. Jeżeli natomiast myśliwy chce być zauważony, musi jedynie wejść na wierzchołek wzgórza, kiedy zapada zmierzch. Wtedy moc nie da mu spokoju i będzie go szukać przez całą noc. Dlatego też, kiedy myśliwy ma podróżować albo nie chce zasypiać, musi stać się dostępnym dla wiatru. Na tym polega tajemnica wielkich myśliwych. Jest się dostępnym albo niedostępnym
w zależności od potrzeb i sytuacji.
Str. 94
-Sztuka myśliwego polega na tym, aby stać się nieprzystępnym – powiedział.
…Bycie nieprzystępnym oznacza, że oszczędnie dotykasz świata wokół siebie. Zamiast zjeść pięć przepiórek, zjadasz tylko jedną. Nie niszczysz roślin, aby zrobić palenisko. Nie wystawiasz się na moc wiatru, jeśli nie jest ci to potrzebne.
Nie wykorzystujesz ludzi i nie wyciskasz z nich wszystkiego, aż uschną na pieprz, szczególnie tych, których kochasz.
…Bycie niedostępnym oznacza, że rozmyślnie unikasz wyczerpywania siebie
i innych – kontynuował. Znaczy to, że nie jesteś głodny i zdesperowany, nie jesteś jak ten biedak, który czuje, że już nigdy więcej nie będzie jadł i pożera całe jedzenie, jakie ma, wszystkie pięć przepiórek!
-Myśliwy wie, że będzie wciąż od nowa zwabiał do pułapek zwierzynę
i dlatego o nic się nie martwi. Martwienie się to stawanie się dostępnym, bez zdawania sobie z tego sprawy. Kiedy się martwisz, jesteś zaniepokojony, w desperacji kurczowo chwytasz się wszystkiego.
A wtedy już musisz całkiem wyeksploatować to, czego się uchwyciłeś lub tego kogoś, lub samego siebie.
…-Już ci mówiłem, że bycie nieprzystępnym wcale nie oznacza ukrywania się
czy bycia tajemniczym – mówił spokojnie. – Nie oznacza także, że nie możesz kontaktować się z ludźmi. Myśliwy korzysta ze swojego świata oszczędnie
i z czułością, niezależnie od tego czy dotyczy to rzeczy, roślin, zwierząt, ludzi,
czy mocy. Myśliwy ma bardzo intymny kontakt ze swoim światem, a jednak jest nieprzystępny dla niego.
…-Jest niedostępny, ponieważ nie wykorzystuje wszystkich możliwości
i sił tego świata. Lekko go dotyka, przebywa w nim tak długo, jak potrzebuje,
a później szybko odchodzi, prawie nie pozostawiając śladów.
Str. 101
-Dobremu myśliwemu nie dlatego udaje się złowić zwierzynę, że zastawia pułapki albo że zna jej nawyki, ale dlatego, że sam nie ma żadnych. Na tym polega jego przewaga. …Jest wolny, giętki i nieobliczalny.
…Po to, aby być myśliwym musisz przerwać życiową rutynę.
…Wszyscy zachowujemy się jak zwierzyna, na którą polujemy. Z tego też powodu sami stajemy się celem dla kogoś czy czegoś innego. A więc myśliwemu, który to wszystko wie, chodzi o to, aby samemu nie stać się ofiarą.
…myśliwy, który tropi zwierzynę na pustkowiu, nigdy nie zapomni zapewnić sobie osłony, zanim wykona jakiś ruch.
Str. 110
To, cokolwiek robisz teraz, może być twoim ostatnim czynem na ziemi. Równie dobrze może to być twoja ostatnia bitwa. Nie ma takiej mocy,
która zagwarantowałaby ci, że pożyjesz jeszcze minutę dłużej.
…-Są tacy ludzie, którzy zważają na naturę swych czynów. Ich szczęście polega na tym, że działają z pełną świadomością całkowitego braku czasu. Dlatego ich czyny mają szczególną moc.
…-Czyny mają moc – powiedział. -Szczególnie wtedy, kiedy osoba, która działa,
wie, że jej czyny stanowią ostatnią bitwę.
Str. 113
Śmierć
…-Wykorzystać ją. Skoncentruj uwagę na nici łączącej ciebie i twoją śmierć, bez wyrzutów sumienia, smutku czy obawy. Skoncentruj się na tym, że nie masz czasu,
i niech twoje czyny będą się na nim opierać. Niech każdy twój czyn będzie twoją ostatnią bitwą na ziemi. Tylko wtedy, kiedy spełnisz te warunki, będą posiadały właściwą moc. W przeciwnym przypadku, pozostaną one czynami człowieka bojaźliwego.
-Czy to coś strasznego być bojaźliwym?
-Nie, jeśli jesteś nieśmiertelny, ale jeśli masz umrzeć, nie ma czasu na bojaźliwość, po prostu dlatego, że sprawia ona, że przywiązujesz się do czegoś, co istnieje tylko w twoich myślach. Uspokaja cię, kiedy panuje spokój, ale kiedy przerażający, tajemniczy świat otworzy paszczę, aby cię pochłonąć, tak samo jak każdego z nas, wtedy uświadomisz sobie, że twoje niezawodne sposoby postępowania wcale
nie były takie niezawodne. Bojaźń nie pozwala nam na zbadanie i wykorzystanie naszego losu.
…Śmierć czeka na nas i ten czyn, którego teraz dokonujemy może być naszą ostatnią bitwą na ziemi- odparł uroczystym tonem. Nazywam to bitwą, ponieważ życie jest walką. Większość ludzi działa, nie walcząc ani nie myśląc. Natomiast
w przeciwieństwie do nich, myśliwy oszacowuje każdy czyn, a ponieważ posiada gruntowną wiedzę o swojej śmierci, postępuje rozumnie, tak jakby każdy jego czyn był jego ostatnią bitwą. Tylko głupiec nie zauważyłby przewagi, jaką myśliwy posiada nad zwykłymi ludźmi. Myśliwy odnosi się do swojej ostatniej bitwy z należytym szacunkiem. Naturalne jest, że dokonując ostatniego czynu na ziemi, powinien dać
z siebie wszystko. Dzięki temu odczuwa przyjemność, która stępia ostrze jego przerażenia.
Str. 120
Wojownik poszukuje mocy, a jedną z prowadzących do niej ścieżek jest śnienie.
…Różnica pomiędzy myśliwym a wojownikiem polega na tym, że wojownik postępuje ścieżką mocy, a myśliwy nic o niej nie wie albo wie bardzo mało.
…Wojownik… jest nieskazitelnym myśliwym, który poluje na moc.
…Śnienie jest rzeczywiste dla wojownika, ponieważ może on w nim działać
w zamierzony sposób, jest w stanie dokonać selekcji. Z wielkiej liczby rzeczy może wybierać te, które prowadzą do mocy, a później manipulować nimi i wykorzystywać je.
…Podczas śnienia posiadasz moc, jesteś w stanie zmieniać rzeczy, możesz odkryć niezliczoną ilość faktów, możesz kontrolować wszystko, co tylko zechcesz.
Str. 127
Aby zauważył nas duch, prowadziliśmy hałaśliwą rozmowę, a potem zachowywaliśmy przymusową ciszę, trwającą godzinami.
…wspięliśmy się na szczyt jednego z wyższych wzgórz. Tutaj don Juan wybrał niczym nieosłonięte miejsce na odpoczynek.
…Ludzki głos przyciąga duchy. Tam już jeden się czai. Abyśmy byli dla niego dostępni, powinniśmy rozmawiać.
Str. 128
…ustawienie śnienia oznacza posiadanie prostej i praktycznej kontroli nad ogólną sytuacją we śnie. Takiej kontroli, jaka mamy na pustyni, kiedy możemy dokonać wyboru pomiędzy wejściem na wzgórze, a pozostaniem w cieniu wodnego kanionu.
-Musisz zacząć od czegoś prostego – powiedział. –Dzisiejszej nocy musisz patrzeć w snach na swoje ręce.
…Człowiek polujący na moc nie podlega prawie żadnym ograniczeniom w swoim śnieniu.
…-sztuka ustawiania śnienia nie polega tylko na widzeniu rzeczy, ale na utrzymywaniu ich widoku. Śnienie staje się rzeczywiste, kiedy udaje ci się skupić na wszystkim, co zechcesz. Wtedy nie ma różnicy pomiędzy tym, co robisz, kiedy śpisz i kiedy nie śpisz.
…-Nie musisz patrzeć na swoje ręce – powiedział. – Jak już ci mówiłem, możesz wybrać to, co zechcesz. Lecz zdecyduj się wcześniej, a później znajdź to w swoich snach. Powiedziałem ci o rękach, ponieważ one są tam zawsze.
Kiedy zaczną zmieniać kształt, musisz przenieść wzrok na coś innego, a później spojrzeć na nie znowu.
Str. 135
Gałąź była prawdziwym zwierzęciem i żyła w momencie, kiedy moc ją dotknęła. Ponieważ to właśnie moc ją ożywiała, więc cała sztuka, tak jak podczas śnienia, polega na tym, aby utrzymać jej obraz.
…próba stania się dostępnym dla mocy może być niebezpieczna. Moc posiada niszczącą siłę, która z łatwością może spowodować śmierć i dlatego trzeba ją traktować z wielką ostrożnością. Stawanie się dostępnym dla mocy musi się odbywać systematycznie i zawsze z wielką uwagą.
Polega to na ujawnieniu swojej obecności przez kontrolowaną, ostentacyjną, głośną rozmowę albo inny rodzaj hałaśliwej aktywności. Później konieczne jest zachowanie długiej i całkowitej ciszy. Kontrolowany wybuch i kontrolowany spokój są oznakami wojownika. Don Juan powiedział, że powinienem zachować widok żywego potwora chwilę dłużej. W sposób kontrolowany, nie tracąc głowy ani nie odchodząc od zmysłów z podniecenia czy strachu, powinienem dążyć do “zatrzymania świata”. Zwrócił mi uwagę na to, że kiedy uciekałem na górę, ratując swoje cenne życie, znajdowałem się w doskonałym stanie, aby zatrzymać świat. Połączyły się w nim lęk, groza, moc i śmierć.
…-Co rozumiesz przez zatrzymanie świata?
…jest to technika praktykowana przez tych, którzy polują na moc. Technika, dzięki której świat, który znamy, rozpada się.
Str. 139
Nie interesują mnie cmentarze. Nie ma w nich żadnej mocy. Moc znajduje się
w kościach w kościach wojownika, ale ich nigdy nie znajdziesz na cmentarzu. Jeszcze więcej mocy jest w kościach człowieka wiedzy, jednak odszukanie ich praktycznie byłoby niemożliwe.
-Kim jest człowiek wiedzy, don Juanie?
-Każdy wojownik może stać się człowiekiem wiedzy. Jak już ci mówiłem, wojownik jest nieskazitelnym myśliwym, który poluje na moc. Jeśli odniesie sukces
w polowaniu, może zostać człowiekiem wiedzy.
Str. 140
-Po co wojownicy się zakopują, don Juanie?
-Żeby osiągnąć oświecenie i moc.
…Tak samo jak każdy człowiek zasługuję na wszystko, co przynosi mi los – radość, ból, smutek i walkę. Natura czynów przestaje być ważna, jeśli działa się jak wojownik.
…-Poszukiwanie doskonałości ducha wojownika, to jedyne zadanie godne naszego człowieczeństwa.
…-Najtrudniejszą rzeczą na świecie jest osiągnięcie nastroju wojownika – powiedział. – Nie ma żadnego pożytku z bycia smutnym, z narzekania i jeszcze usprawiedliwia się przed sobą, w poczuciu, że to wszystko wina innych. Nikt nikomu nic nie robi,
a szczególnie wojownikowi.
…-Wojownik zakopuje się, aby odnaleźć moc.
…-Rozczulanie się nad sobą nie pasuje do mocy – powiedział. Nastrój wojownika wymaga samokontroli, a równocześnie zatracenia się.
Str. 145
-Zwykłe sny stają się bardzo plastyczne, gdy zaczynasz ustawiać śnienie – powiedział. Ta żywość i wyrazistość to potężna bariera.
Celem śnienia jest kontrolowanie i moc.
-Przypomnę ci teraz technikę, którą masz praktykować. Po pierwsze, musisz zacząć od koncentrowania wzroku na swoich rękach. Później przenosisz go na inne rzeczy, które obrzucasz krótkimi spojrzeniami. Koncentruj wzrok na tylu rzeczach, na ilu dasz radę. Pamiętaj, że jeśli nie będziesz patrzył długo, obraz się nie zmieni. Później przenieś wzrok z powrotem na swoje ręce. Za każdym razem, kiedy patrzysz na nie, odnawiasz moc potrzebną do śnienia, dlatego na początku nie patrz na zbyt wiele przedmiotów. Na jeden raz wystarczą cztery. Później możesz powiększyć ich liczbę i objąć wzrokiem wszystko, co zechcesz. Gdy tylko obrazy zaczną się zmieniać i poczujesz, że tracisz nad nimi kontrolę, wracaj spojrzeniem do rąk. Kiedy poczujesz, że możesz patrzeć na rzeczy przez cały czas, będziesz gotowy, by wypróbować nową technikę. Nauczę cię jej teraz, ale mam nadzieję, że wykorzystasz ją tylko wtedy, kiedy spełnisz ten warunek.
-Następnym krokiem w ustawianiu śnienia jest nauczenie się podróżowania.- powiedział. W ten sam sposób, w jaki nauczyłeś się patrzeć na swoje ręce, nakażesz sobie przemieszczanie się. Najpierw musisz wybrać miejsce, do którego chcesz pójść. Najlepiej dobrze znane – może swoją szkołę, park albo dom przyjaciela -
a później wyraź chęć, aby tam pójść. Ta technika jest bardzo trudna. Obejmuje dwa zadania. Musisz umieć nakazać sobie podróż do wybranego miejsca, a później, kiedy opanujesz tę metodę, powinieneś nauczyć się kontrolować czas tej podróży.
Str. 147
Napiął wszystkie mięśnie i zaczął węszyć jak zwierzę. Zauważyłem, jak mięśnie brzucha zaciskają się w bardzo krótkich skurczach, kiedy szybko wdychał i wydychał powietrze przez nos.
Str. 153
Aby wspiąć się w ciemności na tę ścianę, trzeba było równocześnie polegać na sobie i porzucić siebie. To właśnie nazywam nastrojem wojownika.
…możesz przekroczyć pewne granice, jeśli jesteś we właściwym nastroju. Wojownik tworzy swój nastrój.
…-Wygodnie jest zawsze działać w takim nastroju – kontynuował don Juan. – Eliminuje całe gówno i jesteś oczyszczony.
…-Nastrój wojownika jest potrzebny do każdego działania – odpowiedział.
- W przeciwnym razie żyjesz fałszywie i czujesz się paskudnie. Życie pozbawione tego nastroju nie ma w ogóle mocy. Spójrz na siebie. Wszystko ci przeszkadza i wyprowadza cię z równowagi. Jęczysz i narzekasz, że musisz tańczyć jak ci zagrają. Jesteś liściem na łasce wiatru. Nie ma żadnej mocy w twoim życiu. Cóż to musi być za okropne uczucie. Zamiast zachowywać się w ten sposób, wojownik staje się myśliwym. Wszystko kalkuluje. To kontrola. Kiedy zaś kończy kalkulację – działa. Rzuca wszystko. Poddaje się. Wojownik nie jest liściem na łasce wiatru. Nikt na niego nie może wpłynąć ani zmusić go, by zrobił coś wbrew sobie lub wbrew swemu osądowi. Wojownik jest nastawiony na przetrwanie i udaje mu się to w stylu,
który nie ma sobie równych.
…-Wojownik może zostać zraniony, ale nie urażony – powiedział. Dla wojownika nie ma nic obraźliwego w czynach swoich bliźnich tak długo, jak długo sam działa pod wpływem właściwego nastroju.
…Nastrój wojownika nie jest dla ciebie niedostępny ani dla innych. Potrzebujesz go, aby przebić się przez te wszystkie głupoty.
…Osiągnięcie nastroju wojownika nie jest łatwe. To rewolucja. Traktowanie pumy, wodnych szczurów i ludzi jako równych sobie to wspaniały akt ducha wojownika.
Do tego jednak potrzeba mocy.
Str. 156
Myśliwy poluje na to, co mu się pokaże. Dlatego zawsze musi być czujny i gotowy. Wiesz już wiele o wietrze i teraz sam możesz polować na moc, która się w nim znajduje. Ale są też inne jej centra, których nie znasz. Moc to bardzo specyficzna siła. Nie da się jej przytrzymać i powiedzieć, czym jest naprawdę. To odczucie, jakie masz w pewnych sytuacjach. Moc jest czymś osobistym. Ona należy tylko do ciebie.
…-Na jakiej podstawie wybierał osoby, które mają być chore?
-Tego nie wiem. On sam tego nie wiedział. Taka jest właśnie moc. Rozkazuje ci,
a jednak cię słucha. Myśliwy polujący na moc chwyta ją i gromadzi. Kiedy wojownik posiada jej już wystarczająco dużo, staje się człowiekiem wiedzy.
-Jak gromadzi się moc, don Juanie?
-To znów inne uczucie. Zależy od tego, jaką naturę ma wojownik. Mój dobroczyńca był gwałtownym człowiekiem. Gromadził moc dzięki temu uczuciu.
…jak poprzez uczucie można gromadzić moc.
-Nie ma sposobu, aby to wyjaśnić – powiedział po długiej przerwie. -Musisz to zrobić sam.
Str. 157
-Co sprawia, że to mięso mocy, don Juanie?
-Jest mięsem zwierzęcia, które miało moc. To był jeleń, wyjątkowy jeleń. Moja osobista moc przyprowadziła go do mnie. To mięso może utrzymać nas przy życiu przez tygodnie, a nawet, jeśli byłaby taka potrzeba, przez miesiące. Co pewien czas bierz po kawałku i przeżuwaj dokładnie. Niech moc powoli wypełnia twoje ciało.
Str. 159
-Jestem taki młody, jaki chcę być – powiedział. – To znów kwestia osobistej mocy. Jeśli gromadzisz moc, twoje ciało jest w stanie dokonać niewiarygodnych wyczynów. Natomiast, jeżeli roztrwonisz ją, od razu staniesz się tłustym, starym człowiekiem.
Str. 160
-Przesuwaj spojrzenie wzdłuż granicy mgły – powiedział. -Ale nie patrz na nią otwarcie. Mrugaj i nie koncentruj na niej wzroku. Kiedy zauważysz zielony punkt na wale mgły, wskaż mi go oczyma.
…-Skoncentruj wzrok na tym punkcie – szepnął mi do ucha. -Patrz, nie mrugając,
aż będziesz widział.
Str. 167
-Musisz do snu wkładać opaskę na głowę – powiedział. -Zakładanie jej to taka sztuczka. Nie mogę ci jej dać, ponieważ sam musisz ją zrobić, improwizując. Ale nie możesz jej wykonać, dopóki nie pojawi ci się jej wizja podczas śnienia. Rozumiesz,
o co mi chodzi? Opaska powinna być zrobiona wg specjalnej wizji. Musi też mieć poprzeczny pasek dokładnie przylegający do głowy. Albo może też przypominać ciasno przylegającą czapkę. Śnienie staje się łatwiejsze, kiedy na głowę wkłada się obiekt mocy.
Str. 168
-Myśliwy polujący na moc obserwuje wszystko- kontynuował. – Każda rzecz może mu wyjawić pewną tajemnicę.
…Aby posiadać moc, musi się żyć z mocą.
… Nie prosiłem cię, abyś wysuszył mięso, ponieważ ten czyn wymaga większej mocy niż twoja.
…-Śmierć zawsze czeka, a kiedy moc wojownika wygasa, po prostu go dosięga. Dlatego podróżowanie po tym, co nieznane, bez żadnej mocy jest głupie. Wtedy można znaleźć tylko śmierć.
…jedną ze sztuk wojownika jest zburzenie świata z powodu jakiejś szczególnej przyczyny, a później odbudowanie go po to, aby móc żyć.
…Wojownik nigdy nie odwraca się plecami do mocy jak zarozumialec, który nie potrafi być wdzięczny za to, co otrzymał.
Str. 178
Powiedział, że jeśli będę szedł po jego śladach, moc, która spływa z niego podczas chodzenia, przejdzie na mnie.
Str. 180
Powiedział, że jeśli chcę odzyskać siły, powinienem położyć się z głową zwróconą na wschód.
Str. 181
Powiedział, że dobrym omenem byłoby, gdyby wiatr zdążył rozwiać chmury, tak, aby pierwsze promienie słońca mogły paść na moje ciało na wzgórzu.
Powiedział mi, abym stał bez ruchu z prawą nogą wysuniętą do przodu, tak jakbym szedł i nie patrzył prosto na horyzont.
Str. 184
Don Juan namówił mnie, aby użył techniki patrzenia bez skupiania wzroku i znalazł odpowiednie do spania miejsce.
Str. 185
Dal mi trochę liści i powiedział, żebym wsadził je do spodni i umieścił w okolicach pępka. Podczas snu będą mnie ogrzewać zamiast koca.
Str. 190
Don Juan zasugerował, abym spróbował śnienia podczas drzemki w ciągu dnia
i sprawdził, czy potrafię wizualizować wybrane miejsce, które wygląda odpowiednio do pory, w której odbywa się śnienie.
…Powiedział, że to, czego doświadcza się podczas śnienia, musi zgadzać się
z porą dnia, kiedy odbywa się śnienie, w przeciwnym wypadku pojawiające się wizje mogą być tylko zwyczajnymi snami.
-Aby ułatwić sobie zadanie, powinieneś wybrać jakiś przedmiot, który jest charakterystyczny dla tego miejsca, do którego chcesz pójść i skoncentrować na nim uwagę.
…Łatwiej podróżować, jeśli możesz skupić się na miejscu mocy, takim jak to. Ale jeśli nie chcesz przyjść tutaj, nie musisz tego robić. Być może szkoła, do której chodzisz, jest dla ciebie miejscem mocy. Wykorzystaj je. Skup swoją uwagę na dowolnym przedmiocie, który się tam znajduje, a później znajdź go podczas śnienia. Z tego specyficznego przedmiotu, który sobie przypomnisz, musisz wrócić do swoich rąk,
a później przejść do następnego przedmiotu, i tak dalej.
… Wojownik ma obowiązek wracać do swojego ulubionego miejsca za każdym razem, kiedy dotknie mocy, po to, aby przechować ją tutaj. Dostaje się tutaj albo przychodząc osobiście, albo podczas śnienia. A w końcu, pewnego dnia, kiedy jego czas na ziemi dobiegnie końca i kiedy poczuje dotknięcie śmierci na lewym ramieniu, jego duch, który jest zawsze przygotowany, przyleci tam i wojownik zatańczy dla swojej śmierci.
Str. 192
Każdy wojownik posiada specyficzną formę, specyficzną postawę mocy,
którą rozwija przez całe życie. To pewien rodzaj tańca, ruchu, jaki wykonuje pod wpływem swojej osobistej mocy. Jeśli umierający wojownik ma ograniczoną ilość mocy, jego taniec jest krótki. Jeśli jego moc jest wielka, taniec jest wspaniały. Ale niezależnie od tego, czy jego moc jest mała, czy potężna, śmierć musi się zatrzymać, aby być świadkiem jego ostatniej próby na ziemi. Nie może wziąć wojownika, który po raz ostatni opowiada o trudzie swojego życia, dopóki nie skończy swojego tańca.
…Czy możesz mnie nauczyć tego tańca, chociaż nie jestem wojownikiem? – zapytałem.
-Każdy, kto poluje na moc, musi się go nauczyć – powiedział. -Ale jeszcze nie teraz. Wkrótce znajdziesz godnego siebie przeciwnika, a wtedy pokażę ci pierwsze posunięcie mocy. W ciągu swojego życia będziesz sam musiał dodawać do niego następne ruchy. Każdy następny musi zostać zdobyty podczas walki mocy. Tak więc taniec wojownika stanowi historię jego życia, to taniec, który rozwija się wraz z jego osobistą mocą.
…-Umieranie to poważna sprawa. To coś więcej niż tylko strzelenie kopytami
i zesztywnienie.
Str. 196
-Tym, co determinuje sposób, w jaki wszystko się robi, jest osobista moc. Człowiek jest tylko sumą swojej osobistej mocy i od niej zależy, jak żyje i jak umiera.
-Czym jest osobista moc?
-Osobista moc to odczucie – powiedział. -Fart. Można to też nazwać nastrojem. Osobista moc jest czymś, co zdobywa się niezależnie od pochodzenia. Mówiłem ci już, że wojownik to myśliwy, który poluje na moc, uczyłem cię, jak ją upolować
i gromadzić. Twój kłopot, zresztą taki sam jak nas wszystkich, to kwestia przekonania się o tym, że można ją gromadzić.
…-Ale bycie przekonanym oznacza, że potrafisz działać sam, z własnej inicjatywy.
Str. 197
-Człowiek wiedzy to osoba, która szczerze poświęciła się trudom uczenia się,
która nie gorączkują się i wahając, doszła tak daleko, że potrafi odkrywać tajemnice osobistej mocy.
Str. 199
-Polowanie na moc to bardzo dziwna sprawa – powiedział. -Nie da się nic zaplanować. Dlatego jest takie ekscytujące. Wojownik postępuje tak, jakby miał dokładny plan, ponieważ ma zaufanie do swojej osobistej mocy. Jest przekonany,
że dzięki niej będzie działał w najbardziej właściwy sposób.
Str. 199
Kiedy siadłem obok niego, wydawało mi się, że serce wyskoczy mi z piersi. Położyłem się na plecach i pot dosłownie lał się ze mnie strumieniami.
Don Juan zaśmiał się głośno i zaczął mnie toczyć w prawo i w lewo. Dzięki temu mogłem złapać oddech. Powiedziałem mu, że jego sprawność fizyczna po prostu powala mnie na kolana.
-Przez cały czas starałem ci się zwrócić na to uwagę – powiedział.
-Wcale nie jesteś stary don Juanie!
-Oczywiście, że nie. Próbuję robić wszystko, abyś to zauważył.
-Jak ty to robisz?
-Nic nie robię. Moje ciało czuje się dobrze, to wszystko. Traktuję siebie bardzo dobrze, dlatego nie mam powodów, aby się męczyć czy niepokoić. Tajemnica nie polega na tym, co ze sobą robisz, lecz na tym, czego nie robisz.
Szukanie miejsca na odpoczynek
Str. 200
…po prostu działaj. Nie liczy się, ile czasu ci zajmie znalezienie odpowiedniego miejsca na odpoczynek. Może nawet całą noc. Nie jest ważne, czy je znajdziesz. Masz próbować.
…Don Juan przypomniał mi, jak to robił niezliczoną ilość razy, kiedy kazał mi znaleźć miejsce na odpoczynek, abym patrzył, nie koncentrując na niczym wzroku,
i robił zeza, aż obraz się rozmaże.
Zacząłem iść, badając teren spod półprzymkniętych powiek.
…don Juan zatrzymał mnie.
Powiedział, że pozwoliłem sobie na to, aby zawładnęła mną rutyna. Sarkastycznym tonem dodał, że chociaż niewątpliwie systematycznie zbadałem teren, to w tak ociężały sposób, że nie uda mi się spostrzec właściwego miejsca.
…Don Juan kazał mi usiąść. Później zerwał po jednym liściu z każdego z kilku krzewów i dał mi je. Kazał mi położyć się na plecach, rozpiąć pasek i ułożyć liście bezpośrednio na skórze w okolicach pępka. Patrzył, jak to robię i poinstruował mnie żebym liście przyciskał do ciała obydwiema dłońmi. Następnie polecił mi zamknąć oczy i ostrzegł mnie, że jeśli chcę uzyskać właściwe rezultaty, nie powinienem przestać naciskać liści, nie wolno mi też otwierać oczu ani próbować usiąść, kiedy on będzie ustawiał moje ciało w pozycji mocy.
Złapał mnie pod prawą pachę i zakręcił mną wkoło.
…Powinienem przyciskać liście do brzucha tak długo, aż znajdę właściwe miejsce na odpoczynek.
Kiedy stanąłem na nogi, szepnął mi do ucha, żebym otworzył oczy i szedł bez planu, pozwalając mocy liści, aby mną kierowała.
…Szedł za mną. Nagle wrzasnął tak, że o mało mnie nie sparaliżowało. Śmiejąc się wyjaśnił mi, że niespodziewane krzyki odstraszają złe duchy. Zrobiłem zeza
i chodziłem w tę i we w tę przez jakieś pół godziny.
…W końcu zmęczyłem się zezowaniem i szeroko otwarłem oczy. Stałem przed małym występem skalnym z piaskowca.
…Z jakiejś nieznanej przyczyny pomyślałem sobie, że ten występ piaskowca jest piękny. Długo stałem przed nim, a potem po prostu usiadłem na nim.
-Dobrze! Dobrze! – stwierdził don Juan i poklepał mnie po plecach.
Później powiedział mi, abym ostrożnie wyjął liście spod ubrania i rozłożył je na skale. Gdy tylko przestały dotykać mojej skóry, poczułem, że ciepłota mojego ciała się zmniejsza.
…Powiedział, że to, co czułem, było mocą liści, która oczyściła mnie i umożliwiła mi wykonanie zadania.
…Obserwuj kierunek, w którym wiatr rozwieje twoje liście – powiedział. -Policz je szybko, bo już nadchodzi. Weź połowę z nich i z powrotem połóż na brzuchu.
…wiatr rozrzucił 10 pozostałych liści w kierunku zachodnim. Kiedy patrzyłem na nie, miałem niesamowite uczucie, że jakaś istota rozmyślnie zmiata je w stronę bezkształtnej masy zielonych krzewów.
Don Juan wrócił i usiadł po mojej lewej stronie, zwracając się twarzą na południe.
…Don Juan musiał zauważyć mój stan, bo stwierdził, że czas na spanie. Powiedział mi, abym położył ręce na brzuchu, na liściach i próbował poczuć, że leżę zawieszony na łożu ze “sznurów”, które zrobił dla mnie w moim “ulubionym miejscu”.
…Liście na brzuchu działały jak piec, pewnego rodzaju ogrzewanie.
…-Co to za liście mi dałeś? – zapytałem.
…-To były zwykłe liście – powiedział don Juan. – Czy to znaczy, że mogę zerwać liście z pierwszego lepszego krzaka i dadzą one ten sam efekt?
-Nie. Nie powiedziałem, że sam to możesz zrobić. Nie masz mocy. Każdy rodzaj liści może ci pomóc, pod warunkiem, że osoba, która ci je da, ma moc. Tym, co wspierało cię dzisiaj, nie były liście, ale moc.
…Moc nie należy do nikogo. Niektórzy z nas mogą ją gromadzić i później bezpośrednio przekazać ją komuś innemu. Widzisz, kluczem do zgromadzonej mocy jest to, że może ona być użyta tylko po to, aby komuś innemu pomóc w jej gromadzeniu.
Zapytałem go, czy to znaczy, że jego moc jest ograniczona tylko do pomagania innym. Don Juan cierpliwie wytłumaczył mi, że może używać swojej osobistej mocy jak tylko zechce i do czego zechce. Natomiast, jeśli chodzi o bezpośrednie dawanie jej innej osobie, jest ona bezużyteczna, jeśli ta osoba nie wykorzysta jej w swoich własnych poszukiwaniach.
-Wszystko, co robi człowiek, zależy od jego osobistej mocy – mówił don Juan.
…Nawet po to, by pojąć, czym jest moc, potrzeba mocy.
Str. 207
Don Juan wstał i przeciągnął się. Zasugerował, abym zrobił to samo. Powiedział,
że przeciąganie się jest bardzo dobre po spaniu, siedzeniu czy chodzeniu.
Str. 207
…wojownik zawsze upewnia się, czy wszystko jest w porządku. Nie robi tego, ponieważ wierzy, że przeżyje próbę, ale dlatego, że to część jego nieskazitelnego zachowania.
Str. 209
…przystąpił do demonstracji specjalnego sposobu chodzenia w ciemności,
który nazywał chodem mocy. Stanął przede mną i kazał mi rękami przesunąć po swoich plecach i kolanach, abym uzyskał pojęcie o odpowiedniej postawie ciała. Była ona lekko pochylona, ale z wyprostowanym kręgosłupem. Kolana miały być lekko ugięte.
Przeszedł powoli przede mną, tak, że mogłem zobaczyć, jak za każdym krokiem podnosi kolana prawie do piersi.
…-Chód mocy służy do biegania w nocy – szepnął mi do ucha.
…chód mocy jest absolutnie bezpieczny.
…umiejętność biegania w nocy nie ma nic wspólnego ze znajomością wzgórz. Powiedział, że kluczem do niej jest pozwolenie na swobodny wypływ własnej osobistej mocy, tak, aby mogła zmieszać się z mocą nocy. Gdy ta druga tylko zacznie działać, nie ma możliwości, aby coś się nie udało.
…Metoda podnoszenia nóg przypominała mi rozgrzewkę sprintera.
…Don Juan wrócił i zaczął biec obok mnie. Szepnął mi, że muszę poddać się nocy
i zaufać tej odrobinie osobistej mocy, którą mam, albo nigdy nie będę w stanie swobodnie się poruszać. Ciemność dlatego tak mnie ogranicza, ponieważ we wszystkim co robię, polegam na wzroku, nie wiedząc, że innym sposobem poruszania się jest pozwolenie mocy na kierowanie sobą.
…Don Juan kazał mi biec w miejscu i spróbować poczuć, że rzeczywiście używam chodu mocy.
…Co chwilę zamykałem oczy i biegłem w miejscu ze zgiętymi kolanami i pochylonym ciałem może przez godzinę. Powoli napięcie mnie opuszczało, aż poczułem się całkiem dobrze.
…Don Juan czekał na mnie i poprawił moją postawę. Twierdził, że powinienem zacisnąć palce w pięści, ale wyprostować kciuk i palec wskazujący. Według niego, po prostu folguję sobie, myśląc, że się nie nadaję; dobrze wiem, że zawsze będę dobrze widział w ciemności, jeśli nie będę na niczym skupiał oczu, a tylko omiatał wzrokiem ziemię bezpośrednio przed sobą. Chód mocy był podobny do znajdowania miejsca na odpoczynek.
W obydwu przypadkach trzeba poczucia poddania się i zaufania. Chód mocy wymaga patrzenia tylko do przodu, ponieważ nawet jedno spojrzenie w bok wywołuje zmianę płynności ruchu. Wyjaśnił mi, że zgięcie ciała jest konieczne do obniżenia poziomu, na którym znajdują się oczy, a podnoszenie kolan do piersi sprawia,
że kroki są bardzo krótkie i bezpieczne. Ostrzegł mnie, że na początku często mogę na coś wpadać, ale dzięki praktyce będę mógł biegać tak szybko i bezpiecznie jak
w dzień.
…Aby omiatać wzrokiem ziemię bezpośrednio przed sobą, musiałem być całkowicie skoncentrowany.
Str. 213
…zapytałem go, kto mógłby naśladować jego krzyk.
-Moce, sprzymierzeńcy, duchy, kto to wie? – powiedział szeptem.
Wyjaśnił mi, że te istoty nocy zwykle wydają bardzo melodyjne dźwięki i bardzo nie lubią naśladować ludzkiego krzyku lub gwizdu ptaków. Zwrócił mi uwagę na to,
abym zawsze zatrzymywał się, kiedy posłyszę taki dźwięk i pamiętał, co mi powiedział, ponieważ kiedyś, w przyszłości, może będę musiał dokonać właściwej identyfikacji.
…jego ostateczna instrukcja mówiła, że niezależnie od tego, co się wydarzy, powinienem starać się być tak cicho, żeby nawet nie oddychać.
Str. 218
-Natknąłeś się na pewne istoty, które znajdują się w świecie i mają wpływ na ludzi. Nic o nich nie wiesz, ponieważ nigdy ich nie spotkałeś. Może lepiej byłoby je nazwać istotami gór, bo w rzeczywistości nie należ one do nocy. Nazwałem je tak, gdyż dużo łatwiej je zobaczyć właśnie o tej porze. Są one tutaj cały czas. Jednak w dzień dużo trudniej je zauważyć, po prostu dlatego, że wtedy dobrze nam znany świat bardziej się wyróżnia. Natomiast w ciemności wszystko jest tak samo dziwne i niewiele rzeczy się wyróżnia, dlatego jesteśmy bardziej wrażliwi na te istoty.
-Ale czy one są rzeczywiste, don Juanie?
-Oczywiście! Są tak rzeczywiste, że zwykle zabijają ludzi, szczególnie tych, którzy zabłądzą na pustkowiu i nie mają żadnej osobistej mocy.
…naturalną siedzibą nocnych istot są skały i szczeliny skalne.
…Poprosiłem go, aby mi wyjaśnił, w jaki sposób doszedł do wniosku,
że niebezpieczne jest dla mnie samotne przebywanie w ciemności.
-Istoty nocy poruszały się z twojej lewej strony – powiedział. -Próbowały stopić się
z twoją śmiercią. Szczególnie ważne były drzwi, które widziałeś. Powinieneś wiedzieć, że było to rzeczywiście przejście i ciągnęłoby cię, aż musiałbyś je przekroczyć, a wtedy byłby to już twój koniec.
…Wybrałem krzyk sowy, ponieważ sowy są posłańcami tych istot. Ich głos wywabia je. Stały się niebezpieczne dla ciebie, nie dlatego, że normalnie są wrogie, ale że ty nie jesteś bez skazy.
Str. 219
-Istnieje tylko jeden sposób, żeby się nauczyć i jest nim praktyka. Sama rozmowa
o mocy jest bezużyteczna. Jeśli chcesz się dowiedzieć, czym ona jest, jeśli chcesz ją zgromadzić, musisz sam się ze wszystkim chwycić za bary. Droga wiedzy i mocy jest bardzo trudna i bardzo długa.
…-Ale jak mam gromadzić osobistą moc?
-Robisz to, żyjąc w ten sposób, jaki ci wskazałem. Powoli zatykasz wszystkie dojścia do siebie. Nie musisz tego robić rozmyślnie, ponieważ moc zawsze znajdzie sobie drogę.
…Moc ma tę właściwość, że pozostaje niezauważalna, kiedy się ją gromadzi.
Str. 221
Wstał i przeciągnął się. Naciągnął każdy mięsień. Kazał mi zrobić to samo.
-Musisz rozciągać ciało wiele razy w ciągu dnia – powiedział. -Im więcej tym lepiej, ale tylko po długim okresie pracy lub odpoczynku.
Str. 221
Biegłeś z prędkością godną czarownika dopiero wtedy, kiedy twój przeciwnik stał się nie do zniesienia. Obaj to wiemy i wydaje mi się, że już znalazłem dla ciebie godnego przeciwnika.
…-Jakiego przeciwnika masz zamiar znaleźć dla mnie?- zapytałem.
-Na nieszczęście tylko nasi bliźni, ludzie, są godnymi przeciwnikami – powiedział. -Inne istoty nie mają własnej woli i trzeba ich szukać albo je wywabiać.
W przeciwieństwie do nich człowiek jest nieubłagany.
Str. 222
-Powiedziałem ci, że sekret silnego ciała nie polega na tym, co z nim robisz, ale na tym, czego nie robisz – odezwał się w końcu. – Teraz nadszedł czas, abyś przestał robić to, co zawsze robisz. Siedź tu dopóki stąd nie pójdziemy, i nie-działaj.
…Wskazał na wielki krzew i powiedział, abym skoncentrował uwagę nie na liściach, ale na cieniach. Tłumaczył, że bieg w ciemności nie musi być pobudzany przez strach, ale może być całkiem naturalną reakcją pełnego radości ciała, które wie, jak nie-działać. Szeptem w kółko powtarzał mi do prawego ucha, że “nie robienie tego, co wiem jak robić”, stanowi klucz do mocy. W wypadku patrzenia na drzewo tym,
co wiem, jak robić, jest natychmiastowe skoncentrowanie się na liściach. Cienie liści albo przestrzenie pomiędzy nimi nie były nigdy przedmiotem mego zainteresowania. W swoich ostatnich wskazówkach kazał mi zacząć koncentrować się na cieniach liści na jednej gałęzi, a później objąć tym spojrzeniem całe drzewo. Nie powinienem pozwolić oczom na powrót do liści, ponieważ pierwszym świadomym krokiem prowadzącym do nagromadzenia osobistej mocy jest pozwolenie ciału
na nie-działanie.
…mogłem posegregować ciemne masy liści prawie tak efektywnie jak normalnie zrobiłbym to z liśćmi. Ostateczny efekt był niezwykle zaskakujący. Powiedziałem don Juanowi, że chciałbym zostać tu dłużej. Zaśmiał się i poklepał mnie po kapeluszu.
-Mówiłem ci – powiedział. -Ciało lubi takie rzeczy.
…Szedłem bez celu przez chwilę i zaraz potem go znalazłem. Myślałem,
że nieświadomie musiałem zapamiętać sobie kierunek, w jakim don Juan go rzucił.
On wytłumaczył mi to mówiąc, że podszedłem od razu do notesu, ponieważ moje ciało przez wiele godzin nasiąknęło nie-działaniem.
Str. 225
Poradził mi, abym nie miał wyrzutów sumienia z powodu czegoś, co zrobiłem, ponieważ traktowanie swoich czynów jako podłych, paskudnych czy złych jedynie dodaje ważności “ja”.
…don Juan stwierdził, że dobre samopoczucie jest stanem, który trzeba sobie przygotować, stanem, który najpierw trzeba dobrze poznać, aby można było go poszukiwać.
…dobre samopoczucie stanowi cel, do którego trzeba rozmyślnie dążyć.
-Cała sztuka polega na tym, na co kładziesz nacisk – powiedział. -Możemy albo uczynić siebie nieszczęśliwymi, albo silnymi. W obu przypadkach wysiłek jest taki sam.
Str. 231
-Powiem ci o czymś, co jest bardzo proste, ale bardzo trudno to wykonać. Opowiem ci o nie-działaniu, mimo, że nie da się o tym mówić, ponieważ to ciało się tym zajmuje.
-Nie-działanie jest tak trudne i ma taką moc, że nie powinno się o nim wspominać – kontynuował. -Przynajmniej do czasu, kiedy nie zatrzyma się świata. Tylko wtedy można o nim swobodnie mówić, jeśli się tego pragnie.
…-Działanie jest tym, co sprawia, że skała jest skałą, a krzak krzakiem.
…Weź na przykład skałę. Patrzenie na nią to działanie, a widzenie jej to nie-działanie.
…-Ta skała jest skałą z tego powodu, że wiesz jak z nią postępować – powiedział. -Nazywam to działaniem. Człowiek wiedzy, na przykład, wie, że skała jest skałą tylko z powodu działania. Więc jeśli nie chce, aby nią była, musi po prostu nie-działać.
…-Świat jest światem, ponieważ znasz działanie potrzebne do stworzenia go takim, jakim jest – powiedział. -Gdybyś nie znał tego działania, świat byłby inny.
…Dalej wyjaśniał, że bez działania nie byłoby nic znajomego w naszym otoczeniu.
…-To jest kamyk, ponieważ znasz działanie potrzebne do uczynienia z niego kamyka – powiedział.
…-Powiedziałem, że robisz z tego kamyk, ponieważ znasz potrzebne do tego działanie – powiedział. -Po to, aby zatrzymać świat, musisz przestać działać.
…-W przypadku tego małego kamienia – kontynuował – pierwszą rzeczą, jaką wykonuje z nim działanie, jest skurczenie go do tej wielkości. Jeśli więc wojownik chce zatrzymać świat, powiększa taki mały kamień, albo jakąkolwiek rzecz, przez nie-działanie.
Wstał i położył kamyk na głazie, a później powiedział mi, abym podszedł bliżej i dokładnie go obejrzał. Kazał mi patrzeć na otwory i wgłębienia i spróbować uchwycić nawet najmniejsze szczegóły. Powiedział, że jeśli uda mi się znaleźć te szczegóły, otwory i wgłębienia znikną, a ja zrozumiem, czym jest nie-działanie.
…-Działanie sprawi, że oddzielasz kamyk od większego głazu – podjął jeszcze jedną próbę. -Jeśli chcesz się nauczyć nie-działania, powiedzmy, że musisz je połączyć.
Wskazał na mały cień, jaki kamyk rzucał na głaz i stwierdził, że to nie cień, ale klej, który wiąże je ze sobą.
…-Wojownik potrafi z cieni przepowiedzieć wszystko.
Później zasugerował, abym wziął kamień i gdzieś go zakopał.
-Dlaczego? – zapytałem.
-Obserwowałeś go bardzo długo – powiedział. -Teraz jest w nim jakaś część ciebie. Wojownik zawsze próbuje wpłynąć na siłę działania, zmieniając ją w nie-działanie. Działanie polegałoby na pozostawieniu kamienia tam, gdzie leży, ponieważ to tylko mały kawałek skały. Nie-działanie każe postępować z nim tak, jakby był czymś dużo więcej niż tylko skalnym okruchem. W tym przypadku kamyk długo nasiąkał tobą i teraz jest tobą. Dlatego nie możesz go tak zostawić, ale musisz zakopać. Natomiast gdybyś miał osobistą moc, nie-działanie zamieniłoby ten kamyk w obiekt mocy.
Str. 235
-Czy to wszystko prawda, don Juanie?
-Odpowiedź tak albo nie na twoje pytanie to działanie. Ale ponieważ uczysz się nie-działania, muszę ci powiedzieć, że w rzeczywistości nie ma znaczenia, czy to wszystko jest prawdziwe czy fałszywe. Tutaj wojownik ma przewagę nad zwykłym człowiekiem, który zwraca uwagę na to, czy rzeczy są prawdziwe, czy fałszywe. Wojownik tak nie postępuje. Zwykły człowiek w specyficzny sposób reaguje na to, czy rzeczy są prawdziwe, czy fałszywe. Wojownik tak nie postępuje.
…Z rzeczami uważanymi za prawdziwe postępuje w taki sposób, aby wykonywać działanie. Z rzeczami uważanymi za nieprawdziwe postępuje tak, aby wykonać nie-działanie.
Str. 236
…jeśli chcesz wiedzieć, co rozumiem przez nie-działanie, musisz wykonać proste ćwiczenie.
Kazał mi się położyć, ujął moją prawą rękę i zgiął ją w łokciu. Później tak ją wykręcił, że dłoń miałem zwróconą w jego kierunku. Zagiął mi palce, tak że wyglądało, jakbym trzymał gałkę do drzwi, i wtedy zaczął poruszać nią do tyłu i do przodu kolistym ruchem przypominającym popychanie i przyciąganie dźwigni przymocowanej do koła.
Don Juan powiedział, że wojownik wykonuje taki ruch, zawsze kiedy chce coś wyrzucić ze swego ciała, na przykład chorobę albo niepożądane uczucie. Trzeba odpychać i przyciągać wyobrażoną przeciwną siłę, dopóki nie poczuje się ciężkiego przedmiotu czy czegoś, co zatrzymuje swobodny ruch ręki. W przypadku tego ćwiczenia nie-działanie polega na powtarzaniu go, aż poczuje się ten ciężar, pomimo całkowitego braku wiary w możliwość jego odczucia.
Str. 237
Nie-działanie jest tylko dla bardzo silnych wojowników.
…Dlatego rób to stopniowo, tak abyś nigdy nie czuł zimna. Kiedy ręka jest ciepła, jesteś w stanie wyczuć nią linie świata.
Str. 237
Istnieje nieskończona ilość linii, które łączą nas z rzeczami. Powiedział, że ćwiczenie nie-działania, jakie właśnie opisał, może pomóc każdemu odczuć linię wychodzącą z poruszającej się ręki, linię, którą da się rzucić, gdziekolwiek się chce. Don Juan powiedział, że było to tylko ćwiczenie, ponieważ linie tworzone przez rękę nie są wystarczająco trwałe, aby mieć wartość w praktycznej sytuacji.
-Człowiek wiedzy używa innych części ciała, aby wytworzyć trwałe linie – powiedział.
-Jakich części ciała, don Juanie?
-Najtrwalsze linie, jakie wytwarza człowiek wiedzy, pochodzą z centrum jego ciała – powiedział. -Ale może je także zrobić oczami.
…Najtrudniejszą częścią ścieżki wojownika jest uświadomienie sobie, że świat jest uczuciem. Kiedy się nie-działa, odczuwa się świat, odczuwa się go poprzez linie.
…Uniósł brwi i otworzył oczy, a potem zamrugał, co w efekcie przypominało mruganie ptaka. Prawie natychmiast poczułem się nieswojo i zaczęło mnie mdlić. Było tak, jakby coś faktycznie naciskało mi na żołądek.
Str. 238
-Nie-działanie jest bardzo proste i bardzo trudne – powiedział. -Nie chodzi tutaj o zrozumienie, ale o opanowanie go. Widzenie jest oczywiście ostatecznym osiągnięciem człowieka wiedzy. Uzyskuje się je tylko po zatrzymaniu świata, dzięki technice nie-działania.
Str. 239
…kiedy uzyskuje się pewien poziom osobistej mocy, ćwiczenia czy inny trening nie są potrzebne, ponieważ aby znaleźć się w nieskazitelnej formie, wystarczy nie-działać.
Str. 239
-Cienie są szczególne – powiedział niespodziewanie. – Z pewnością zauważyłeś, że jeden podąża za nami.
…-To tylko moc.
…Zapewnił mnie, że w ciągu dnia mogę jedynie poczuć jego obecność.
Chciałem, aby mi wyjaśnił, dlaczego nazywa to coś cieniem, chociaż wcale nie było podobne do cienia. Odparł, że te istoty i cienie mają takie same linie i dlatego tak je nazywa.
Str. 239
-Spójrz na cień tego kamienia – powiedział. -Cień jest kamieniem, a jednak nim nie jest Obserwowanie kamienia w celu poznania tego, czym on jest to działanie, ale obserwowanie jego cienia to nie-działanie. Cienie są jak drzwi, drzwi nie-działania. Na przykład człowiek wiedzy może opowiedzieć o najskrytszych uczuciach ludzi, obserwując ich cienie.
…Można powiedzieć, że jest w nich ruch, albo też, że ukazują się w nich linie świata, albo że pochodzą z nich uczucia.
……Zaprowadził mnie w miejsce, gdzie dwie skały wielkości człowieka stały obok siebie w odległości czterech czy pięciu stóp. Don Juan zatrzymał się dziesięć metrów przed nimi i stanął twarzą w kierunku zachodnim. Zaznaczył miejsce, w którym ja miałem stać, i powiedział mi, abym patrzył na cienie skał. Powinienem obserwować je i zezować tak samo, jak zwykle zezuję, gdy omiatam wzrokiem ziemię, szukając miejsca na odpoczynek. Sprecyzował swoje wskazówki mówiąc, że kiedy poszukuje się miejsca na odpoczynek, nie powinno się koncentrować wzroku w danym punkcie, natomiast obserwując cienie, należy zrobić zeza i równocześnie utrzymywać ostry obraz. Efektem miało być nałożenie jednego cienia na drugi. Wyjaśnił, że dzięki temu można rozróżnić pewne emanujące z nich uczucia.
…i z góry krzyknął, abym rozejrzał się za dwoma małymi, długimi i wąskimi kawałkami skały.
…Umieścił je w odległości około jednej stopy od siebie w dwóch szczelinach. Kazał mi stanąć powyżej nich, twarzą na zachód i powiedział, abym zrobił to samo ćwiczenie z tymi cieniami.
…Powiedział, że to co miałem zrobić, powinno polegać na utrzymaniu wizji, bez ulegania jej pokusie, ponieważ w pewien sposób działanie związane jest z uleganiem.
…Zmniejszając świat zwiększyłem go i chociaż daleko mi jeszcze do odczuwania jego linii, to jednak właściwie wykorzystałem cień skał jako drzwi do nie-działania.
Str. 244
-W ciągu dnia cienie stanowią drzwi nie-działania – powiedział. -Ale w nocy, ponieważ bardzo mało działania pozostaje w ciemności, wszystko jest cieniem, łącznie ze sprzymierzeńcami.
…Wojownik stosuje nie-działanie do wszystkiego na świecie, a jednak nie mogę ci już nic więcej powiedzieć. Musisz pozwolić swojemu ciału odkryć moc i uczucie nie-działania.
Str. 243
…śnienie jest nie-działaniem snów i postęp w nie-działaniu spowoduje także postępy w śnieniu. Cała sztuczka polega na tym, aby nie zaprzestać poszukiwania własnych rąk, nawet jeśli nie wierzysz, że to co robisz ma jakieś znaczenie. Jak już ci powiedziałem, wojownik nie musi w nic wierzyć, ponieważ dopóki czymś się zajmuje, w nic nie wierząc, dopóty nie-działa.
…jedyną rzeczywistą rzeczą w tobie jest ta istota, która musi umrzeć. Dotarcie do tej istoty jest nie-działaniem “ja”.
Znajdowanie centrum mocy lub przedmiotu mocy
Str. 246
Po jakiejś godzinie drogi zaprowadził mnie do głębokiego wąwozu, który kończył się w miejscu, gdzie dwa stoki prawie się ze sobą stykały. Dziwne zbocza wyglądały jak zakończone ukośnym mostem rozciągającym się pomiędzy dwoma wierzchołkami.
Don Juan wskazał na to miejsce.
-Skoncentruj tam wzrok – powiedział. Słońce świeci prawie pionowo.
Wyjaśnił, że w południe światło słońca może i pomóc w osiągnięciu nie-działania. Następnie udzielił mi serii wskazówek: mam rozluźnić ubranie, usiąść ze skrzyżowanymi nogami i wpatrywać się intensywnie w punkt, który mi wybrał.
…Powiedziałem don Juanowi, że kiedy zezuję, widzę cały łańcuch górski jako splątany szereg świetlistych włókien.
Powiedział mi, abym prawie nie oddychał, ażeby utrzymać widok świetlistych włókien: chciał też, abym nie wpatrywał się w nie, ale patrzył obojętnie na pewien punkt na horyzoncie, bezpośrednio przed zboczem.
…Don Juan powiedział bardzo łagodnie, że powinienem spróbować wyizolować obszary ciemności wewnątrz pola świetnych włókien. Zaraz po znalezieniu ciemnego punktu mam otworzyć oczy i sprawdzić, gdzie jest umiejscowiony na przedniej ścianie zbocza.
…Wskazał na ten obszar, który wyznaczył jako punkt ciemności. Wytłumaczył mi, że dzięki nie-działaniu poznał ten punkt jako możliwe centrum mocy albo miejsce, gdzie można znaleźć przedmiot mocy.
…Widziałem tył jego głowy poruszający się tak, jakby z góry na dół omiatał wzrokiem górę. Potem pewnym krokiem skierował się do występu skalnego Usiadł i zaczął ręką zmiatać pył ze skały. Kopał palcami wokół wystającego małego kawałka kamienia, oczyszczając go w ten sposób. Następnie kazał mi go wyjąć.
Kiedy tylko to uczyniłem, kazał mi go natychmiast schować pod koszulę, ponieważ był przedmiotem mocy, który należał do mnie. Powiedział, że daje mi go, abym go zatrzymał. Powinienem go wypolerować i dbać o niego.
Grzmot – manifestacja sprzymierzeńca
Str. 247
W tym momencie posłyszałem słaby grzmot – można byłoby go wytłumaczyć jako odległy głos odrzutowca – a potem, mając otwarte oczy, zobaczyłem cały łańcuch górski przed sobą jako ogromne pole małych punktów światła. Wyglądało to tak, jakby przez krótki moment metaliczne cętki w zastygłej lawie, wszystkie razem, zgodnie zaczęły odbijać światło słońca. Potem to światło stało się przyćmione i nagle zgasło, a góry stały się masą matowych, brązowych skał. W tej samej chwili zaczął wiać wiatr i zrobiło się zimno.
Chciałem się odwrócić, aby się przekonać, czy słońce zaszło za chmury, ale don Juan złapał mnie za głowę i nie pozwolił mi się poruszyć. Powiedział, że jeśli się odwrócę, mogę uchwycić częściowy widok istoty z gór, sprzymierzeńca, który podąża naszym śladem. Zapewnił mnie, że nie mam wystarczającej siły, aby to znieść. Następnie dodał, że grzmot, który słyszałem, stanowił specyficzny sposób, w jaki sprzymierzeniec zamanifestował swoją obecność.
Str. 250
…podczas myśliwskich wypraw po obiekty mocy regułą jest, aby robić krąg, w którego centrum dwóch ludzi siedzi plecami do siebie.
Str. 251
…kryształy kwarcu…
Gdy tylko się je wyszuka, należy je nakłonić do opuszczenia swego miejsca, stosując specjalne techniki. Wtedy kryształy stają się samym człowiekiem, a ich moc sięga daleko poza nasze rozumienie.
Powiedział, że zwykle występują w skupiskach i do tego, kto je znajdzie, należy wybór pięciu najdłuższych i najlepiej wyglądających słupków kwarcu i oddzielenie ich od macierzystej skały. Znalazca jest odpowiedzialny za ich pocięcie i wypolerowanie mające na celu ich zaostrzenie i dopasowanie wielkością i kształtem do palców prawej ręki.
Powiedział nam, że kryształy kwarcu są bronią używaną podczas czarów. Zwykle rzuca się je, aby zabić: przebijają one ciało wroga, a później wracają do ręki właściciela, jak gdyby jej nie opuszczały.
Następnie opowiedział, o poszukiwaniu ducha, który zmienia zwykłe kryształy w broń. Pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, jest znalezienie odpowiedniego miejsca do wywabienia ducha. Musi ono znajdować się na szczycie wzgórza, a odkrywa się je, przesuwając dłoń zwróconą w kierunku ziemi, dopóki nie wyczuje się ciepła. Wtedy należy na tym miejscu rozpalić ogień. Don Juan wyjaśnił, że sprzymierzeńca przyciągają płomienie, a swoją obecność zdradza on, wydając serię powtarzających się dźwięków. Osoba poszukująca sprzymierzeńca musi podążać w kierunku, skąd dochodzą, dopóki sprzymierzeniec sam się nie objawi. Potem trzeba go powalić na ziemię i przytrzymać, aby przełamać jego opór. Wtedy właśnie można go zmusić do dotknięcia kryształów, aby napełnić je mocą.
Ostrzegł nas, że w tych górach znajdują się też inne siły, które nie przypominają sprzymierzeńców. Nie czynią żadnych hałasów, pojawiają się jako migające cienie i w ogóle nie posiadają mocy.
On Juan dodał, że jaskrawo zabarwione pióro albo wypolerowane kryształy kwarcu przyciągają uwagę sprzymierzeńca, ale właściwie każdy inny przedmiot jest tak samo dobry, ponieważ najważniejsze nie jest znalezienie przedmiotu, ale siły, która napełniłaby go mocą.
…jeśli nie macie kryształów ale znaleźliście ducha, możecie dać mu do dotknięcia właściwie wszystko. Jeśli nie znajdziecie nic innego, możecie wystawić swoje kutasy.
Str. 251
…usiedli z lewą nogą podwiniętą pod siedzenie.
…taką postawę przyjmuje czarownik, kiedy sytuacja jest niepewna.
Str. 256
Mój żołądek poczuł siłę pochodzącą z zewnątrz, jakby uchwyciła mnie jakaś ręka. Odruchowo krzyknąłem. Don Juan szepnął mi, że w tej okolicy jest tyle mocy, że będzie mi bardzo łatwo skorzystać z chodu mocy.
Biegliśmy kilka godzin. Upadłem pięć razy. Don Juan głośno liczył za każdym razem, kiedy traciłem równowagę. W końcu zatrzymał się.
-Usiądź, skul się i zakryj brzuch rękami – szepnął mi do ucha.
Str. 257
-Pokazałem ci odrobinę mojego nie-działania – stwierdził…
-Istnieją tylko przebrania, ponieważ wszystko, co robimy, jest w pewnym sensie jedynie przebraniem. Wszystko, co robimy, jak już ci powiedziałem, jest kwestią działania. Człowiek wiedzy potrafi zahaczyć się o czyjeś działanie i wywołać dziwne rzeczy. Ale one naprawdę nie są dziwne. Są dziwne tylko dla tych, którzy są schwytani w pułapkę działania.
…-Na przykład nasze pierścienie mocy, twój i mój, są zahaczone o działanie w tym pokoju. Stwarzamy ten pokój. Nasze pierścienie mocy właśnie w tej chwili snują istnienie tego pokoju.
…Natomiast człowiek wiedzy rozwija inny pierścień mocy. Nazwałbym go pierścieniem nie-działania, ponieważ jest zahaczony o nie-działanie. Dzięki niemu można snuć inny świat.
Str. 264
-Nie odwracaj się do tej kobiety plecami, do cholery !
…Don Juan uznał, że musimy zaczekać na omen, zanim podejmiemy decyzję, co mamy robić z kobietą przeszkadzającą mi w polowaniu.
-Jeśli zobaczymy albo posłyszymy wronę, będziemy pewni, że mamy czekać, dowiemy się też gdzie – dodał.
Don Juan powoli obrócił się dokoła, omiatając wzrokiem otoczenie.
-to nie jest odpowiednie miejsce do czekania – powiedział szeptem.
Zaczęliśmy iść na wschód. Było już zupełnie ciemno. Nagle dwie wrony wyleciały zza wysokich krzewów i zniknęły za wzgórzem. Don Juan powiedział, że jest ono naszym celem.
Kiedy dotarliśmy tam, okrążył je i wybrał miejsce u jego podnóża, zwrócone na południowy wschód. Oczyścił z zeschłych gałęzi, liści i drobnych kamieni kolisty obszar o średnicy pięciu czy sześciu stóp. Chciałem mu pomóc, ale odmówił stanowczym ruchem ręki. Położył palec na ustach na znak, bym zachował ciszę. Kiedy skończył, wciągnął mnie do środka kręgu, kazał zwrócić się na południe, tyłem do wzgórza i szepnął mi do ucha, że muszę naśladować jego ruchy. Zaczął jakby taniec, wybijając prawą nogą rytm, na który składały się serie siedmiu takich samych uderzeń, po których następowały trzy szybkie tupnięcia.
…tupię jak królik, i prędzej czy później ten, kto poszukuje zdobyczy, przyciągnięty hałasem, pokaże się aby zobaczyć, co się dzieje.
…W pewnym momencie dał mi znak, abym przestał, a sam przyjął niezwykle czujną postawę. Wyglądał, jakby był gotowy do skoku na jakiegoś niewidzialnego wroga.
Następnie dał mi znak, bym znów tupał, po czym ponownie mnie zatrzymał. Za każdym razem, kiedy przestawałem uderzać nogą, słuchał z taką uwagą, że każde włókno jego ciała wydawał się napięte do granic możliwości.
Str. 266
…Posłyszałem niesamowity, odległy krzyk zwierzęcia, kojota, a może jakiegoś nocnego ptaka. Wybuchnął tak nagle, że nie zdążyłem zwrócić na niego uwagi, a ciało don Juana już na niego zareagowało. Poczułem, że drży, ponieważ stał obok mnie.
…Znowu zaczął odmierzać rytm dłonią i gdy za drugim razem kazał mi się uciszyć, ponownie usłyszałem ten sam krzyk. Tym razem wydawał mi się należeć do ptaka przelatującego za wzgórzem.
Don Juan kazał m dalej uderzać nogą, a kiedy przestałem, dotarł do mnie specyficzny szelest lewej strony. Był to dźwięk, jaki wydaje duże zwierzę poruszające się po suchych gałęziach.
…Wpatrywałem się w ciemność po lewej, ale dał mi znak, abym tego nie robił. Kilkakrotnie wskazywał na przestrzeń nade mną, a potem odwrócił mnie powoli i cicho, aż stanąłem twarzą w kierunku ciemnej masy wzgórza. Don Juan pokazał palcem pewien punkt na jego zboczu. Przykułem wzrok do tego punktu, a tu nagle, jak w nocnym koszmarze, skoczył na mnie ciemny cień. Wrzasnąłem i upadłem na ziemię. Przez chwilę ciemna postać nakładała się na ciemnoniebieskie niebo, a później odpłynęła w powietrzu i wylądowała w krzakach za nami. Posłyszałem odgłos ciężkiego ciała spadającego na krzewy, a potem niesamowity krzyk.
…Musiałem przyznać, że kiedy upadłem i spojrzałem na w górę, zobaczyłem ciemną sylwetkę kobiety w długiej spódnicy. Skoczyła na mnie z wysoka, ale opadała bardzo wolno. Później wydawało mi się, że coś ściągnęło ją z jej toru i przeleciała nad mną z wielką szybkością, potem rozbiła się w krzakach.
Str. 266
Nagle podskoczył do mnie i szepnął mi do ucha, że zmierzch osiągnął teraz swoją pełną moc. Rozejrzałem się wkoło. Chaparral stał się ciemną masą, tak samo jak wzgórza i skały. Niebo miało ciemnoniebieską barwę i nie było już widać chmur. Cały świat zdawał się jednolitą masą cieni pozbawionych dostrzegalnych granic.
Str. 274
Ona będzie próbowała klepnąć cię w lewe ramię, kiedy będziesz miał chwilę słabości lub gdy nie będziesz czujny.
…zapytał mnie, czy nie mam bólów za uszami lub bólów karku. Odpowiedziałem, że nie, a wtedy on stwierdził, że jeśli doświadczałbym nieprzyjemnych sensacji, w którymś z tych miejsc, znaczyłoby to, że la Catalinie udało mi się zaszkodzić.
Str. 274
-Wszystko, co zrobiłeś tamtej nocy, było niezręczne – powiedział. -Po pierwsze, poszedłeś na zabawę dla zabicia czasu, jak gdyby istniał jakiś czas do zabicia. To cię osłabiło.
-Czy uważasz, że nie powinienem chodzić na zabawy?
-Nie, nie uważam tak. Możesz chodzić, gdzie tylko ci się żywnie podoba, ale wtedy musisz przyjmować za to pełną odpowiedzialność. Wojownik żyje strategicznie. Poszedłby on na taką zabawę tylko wtedy, jeśli wymagałaby tego jego strategia. Oznacza to oczywiście, że posiadałby pełną kontrolę i robiłby tylko to, co uważa za konieczne.
…Teraz będziesz musiał nauczyć się całkiem innego działania, działania strategii.
…A co, jeśli nie przeżyję?
-Wojownik nigdy nie folguje sobie w takich myślach – powiedział. – Kiedy musi obcować z innymi, podąża za działaniem strategii, a w takim działaniu nie ma zwycięstw czy porażek. Są tylko czyny.
Zapytałem go, na czym polega działanie strategii.
-Polega na tym, że nie jesteś zdany na łaskę innych ludzi – odparł. -Na tej zabawie, na przykład, zostałeś błaznem, nie dlatego że twoim celem było nim zostać, ale dlatego że zdałeś się na innych. Nie miałeś żadnej kontroli i musiałeś od nich uciekać.
-Co powinienem zrobić?
-Nie iść tam w ogóle albo pójść, aby dokonać jakiegoś specjalnego czynu. Po tym przekomarzaniu się z Meksykanami stałeś się słaby i la Catalina wykorzystała tę sytuację. Dlatego przykucnęła przy drodze i czekała na ciebie. Twoje ciało wiedziało, że coś jest nie w porządku, a jednak odezwałeś się do niej. To było okropne. Podczas takich spotkań nie wolno ci powiedzieć ani jednego słowa do swojego przeciwnika. Potem odwróciłeś się do niej plecami. To było nawet jeszcze gorsze. A później uciekłeś, i to chyba jest najgorsze ze wszystkiego. Widocznie trafiłeś na zupełną niezdarę. Czarownik, godny tego imienia, natychmiast powaliłby cię w momencie, w którym odwróciłeś się, aby uciec. Na razie twoją jedyną obroną będzie stanie w miejscu i wykonywanie tańca.
-O jakim tańcu mówisz? – zapytałem.
Powiedział mi, że tupanie królika, którego mnie nauczył, jest pierwszym krokiem tańca, jaki wojownik rozwija przez całe życie, a w końcu odtwarza podczas swojej ostatniej próby na ziemi.
Str. 283
Usiedli przed domem don Juana.
…Trwali tak bez ruchu długi czas, sprawiając wrażenie, że jest im wygodnie i że są odprężeni. Don Juan miał uchylone usta, jakby naprawdę spał, jednak kciuki jego rąk spoczywających na podołku poruszały się rytmicznie.
Str. 308
Don Juan trzymał ręce złożone na brzuchu. Jego kciuki poruszały się prawie niezauważalnie.
Zatrzymanie śwata
Str. 302
Żuk i ja wcale nie różniliśmy się od siebie. Śmierć jak cień śledziła nas zza skały. Przeżyłem wyjątkowy moment uniesienia. Żuk i ja znajdowaliśmy się na tym samym poziomie. Żaden z nas nie był lepszy od drugiego. Nasza śmierć zrównała nas.
…Otarłem łzy i kiedy pocierałem oczy wierzchem dłoni, zobaczyłem człowieka, albo coś, co miało kształt człowieka. Znajdowało się po mojej prawej stronie, jakieś pięćdziesiąt metrów ode mnie.
…posłyszałem specyficzny grzmot. Podobny był do dźwięku przelatującego w oddali odrzutowca. Skupiłem na nim uwagę. Grzmot przerodził się w długi, ostry, metaliczny gwizd, później złagodniał, aż przeszedł w hipnotyzujący, melodyjny dźwięk. Melodia była podobna do wibracji prądu elektrycznego.
Str. 304
Kojot wstał i nasze spojrzenia się spotkały. W skupieniu wpatrywałem się w jego oczy. Poczułem, że przyciągają mnie i nagle zwierzę zaczęło opalizować; otoczyła je poświata.
…Stał się płynną, świetlistą istotą.
…Świetlista istota dotknęła jakiejś nieokreślonej cząstki mnie samego. Moje ciało doświadczyło tak rozkosznego i nie dającego się opisać uczucia ciepła, jakby ten dotyk spowodował we mnie eksplozję.
…Słońce znajdowało się prawie na linii horyzontu. Spojrzałem bezpośrednio na nie i zobaczyłem „linie świata”. Widziałem wprost nieprawdopodobne bogactwo połączeń fluoryzujących, białych linii, które przecinały wszystko wokół. Przez chwilę myślałem, ze mogę widzieć światło słońca rozczepione przez rzęsy. Zamrugałem i popatrzyłem znowu. Linie nie zmieniły się i dalej przenikały przez wszystko, co znajdowało się wkoło. Rozglądnąłem się po tym nadzwyczajnym, nowym świecie. Linie nadal były widoczne i stabilne, nawet wtedy, kiedy odwróciłem wzrok od słońca.
…Poczułem coś ciepłego i uspokajającego, emanującego ze świata i z mojego własnego ciała. Wiedziałem, że odkryłem sekret.
Str. 306
Wczoraj dokonałeś tego wszystkiego, ponieważ coś się w tobie zatrzymało.
-Co zatrzymało się we mnie?
-To, co ludzie mówili ci o świecie. Widzisz, od momentu narodzin ludzie mówią nam, ze świat jest taki a taki i naturalnie nie mamy żadnego innego wyboru i musimy widzieć go takim, jakim go nam opisują.
Spojrzeliśmy na siebie.
-Wczoraj świat stał się taki, jak go opisują czarownicy – kontynuował. – W tym świecie kojoty mówią, tak samo jak i jelenie, o czym kiedyś ci opowiadałem, podobnie zresztą jak i grzechotniki, drzewa i inne żywe istoty. Ale ja chciałem, abyś ty nauczył się widzenia. Może wiesz już teraz, e widzenie wydarza się tylko wtedy, kiedy przemykasz się pomiędzy światami, światem zwykłych ludzi i światem czarowników. Teraz jesteś dokładnie pośrodku. Wczoraj wierzyłeś, że kojot mówi do ciebie. Każdy czarownik, który nie widzi, tak samo by wierzył. Ale ten, kto widzi, wie, że wiara w to oznacza utknięcie w rzeczywistości czarowników. W ten sam sposób niewierzenie w to, że kojoty mówią, to utknięcie w rzeczywistości zwykłych ludzi.
…-Widziałeś linie świata – powiedział. – Widziałeś świetlistą istotę. Teraz jesteś już prawie gotów na spotkanie ze sprzymierzeńcem.
…Powiem ci jeszcze jedną rzecz – zaczął, śmiejąc się. –Teraz ma to ogromne znaczenie.
…Genaro chciał rozmiękczyć twoją pewność. Jego wygłupy powiedziały twojemu ciału o absurdalności usiłowania zrozumienia wszystkiego.
…Zajmował twoją uwagę przewracaniem kamieni, po to aby rozproszyć twoje myśli i pozwolić twojemu ciału widzieć.
…-Rośliny mocy są tylko pomocą – powiedział don Juan. –Naprawdę liczy się tylko to, kiedy ciało uświadamia sobie, że potrafi widzieć. Tylko wtedy jesteś w stanie poznać, że świat, na który codziennie patrzymy, jest jedynie opisem.
Zmierzenie się z przymierzeńcem
Str. 309
Po to, aby móc widzieć musisz nauczyć się sposobu, w jaki czarownicy patrzą na świat, a do tego trzeba zawezwać sprzymierzeńca. Kiedy to się zrobi, on przychodzi.
…Aby widzieć, musisz patrzeć na świat w jakiś inny sposób, a jedyny inny sposób, jaki znam, to sposób czarownika.
Str. 311
…Nagle sprzymierzeniec wyszedł zza krzaków i stanął mi na drodze. Czekał na mnie i zapraszał mnie do zapasów. Zacząłem się odwracać, aby go zostawić samego, ale wtedy pomyślałem, ze jestem wystarczająco silny, aby zabrać się do niego. Jednak trochę się bałem. Dreszcz przebiegł mi po plecach i szyja zesztywniała mi jak deska. Tak przy okazji… to zawsze jest oznaką, że jesteś gotowy, to znaczy kiedy szyja ci twardnieje.
…-W takiej sytuacji – kontynuował – musisz zawsze zamknąć usta.
…Ciało musi być wyprostowane, a stopy muszą pewnie i mocno wspierać się na ziemi.
…- nogi lekko ugięte w kolanach, ramiona luźno zwisające po bokach, a palce dłoni lekko zaokrąglone. Trwał w tej pozycji przez moment i wtedy, kiedy myślałem, że usiądzie, rzucił się do przodu w jednym niesamowitym skoku
…miałem wrażenie, że don Genaro pochwycił człowieka albo coś, co miało jego kształt.
…Don Genaro ciągle był nieprawdopodobnie napięty i po chwili nagle rozluźnił mięśnie, powrócił na miejsce i usiadł.
…Nie myśl, że musisz skoczyć tak dobrze, jak don Genaro, aby pochwycić swojego sprzymierzeńca – powiedział don Juan ostrzegawczo. – Genaro tak skacze, ponieważ pomaga mu jego sprzymierzeniec. Musisz jedynie wesprzeć się mocno o ziemię, aby wytrzymać uderzenie. Powinieneś stać tak, jak wcześniej don Genaro, później musisz skoczy do przodu i pochwycić sprzymierzeńca.
…Kiedy go pochwyciłem, zaczęliśmy wirować. Sprzymierzeniec zaczął mną kręcić, ale ja nie popuszczałem.
…Nagle poczułem, że znowu stoję na ziemi. …Skakałem z radości.
Str. 322
-Jeśli czujesz, że jeszcze nie nadszedł twój czas, zrezygnuj z tego spotkania. Niczego nie zyskasz, zmuszając się. Jeśli chcesz przeżyć, musisz być krystalicznie czysty i śmiertelnie pewny samego siebie.
Str. 318
Po moim spotkaniu ze sprzymierzeńcem nic już więcej nie było rzeczywiste.
…Nic nie jest już takie samo.
…-Każdy, kogo Genaro napotyka na swojej drodze, jest tylko przemijającą istotą – wyjaśnił don Juan. –Weźmy ciebie na przykład. Jesteś zjawą. Twoje uczucia i gorliwość są takie jak u ludzi. Dlatego mówi, że spotyka tylko widmowych podróżników w drodze do Ixtlan.
Nagle uświadomiłem sobie, że podróż don Genara jest metaforą.
-Wobec tego twoja podróż nie jest realna – powiedziałem.
-Jest realna! – wykrzyknął don Genaro. –Podróżnicy nie są realni.
Wskazał na don Juana ruchem głowy i powiedział z naciskiem:
-To jedyny, który jest rzeczywisty.
…Ważny dla nas jest fakt, że wszystko, co kochaliśmy czy nienawidziliśmy, a także wszystkie pragnienia pozostawiamy za sobą. Jednak uczucia w człowieku nie umierają ani się nie zmieniają i czarownik wyrusza w drogę powrotną do domu, wiedząc, ze nigdy do niego nie dotrze; wiedząc, że żadna siła na ziemi, ani nawet śmierć, nie doprowadzi go do miejsca, do rzeczy i ludzi, których kochał.
…-Wirowanie ze sprzymierzeńcem zmieni twoją ideę świata – powiedział don Juan. –Idea jest wszystkim; kiedy ona ulega zmianie, zmienia się też sam świat.
…-Tylko wojownik jest w stanie przeżyć na ścieżce wiedzy – powiedział. – Dlatego że sztuka wojownika polega na zrównoważeniu strachu bycia człowiekiem i cudu bycia człowiekiem.
Wczytuje ...