Magiczne Kroki z ksiażki Carlosa Castanedy “Opowieści o Mocy”
9 sie 2007 napisał Piotr
Magiczne Kroki z książki Carlosa Castanedy “Opowieści o Mocy”
przełożyli Zbigniew Zagajewski i Monika Pilarska
Na początku naszej znajomości don Juan opisał także inną praktykę – pokonywanie długich odcinków drogi bez skupiania wzroku na określonym fragmencie krajobrazu. Zalecał, żeby nie patrzeć na nic bezpośrednio, ale lekko zezować. Otrzyma się wtedy peryferyjny obraz wszystkiego, co znajduje się w polu widzenia. Chociaż wtedy tego nie zrozumiałem, zapewniał mnie, że jeśli utrzymuje się zezujące spojrzenie w punkcie tuż nad horyzontem, można w jednej chwili zobaczyć wszystko, co znajduje się przed oczami. Twierdził, że to jedyny sposób odcięcia wewnętrznego dialogu. Zazwyczaj pytał mnie o postępy, jakie czyniłem w tym ćwiczeniu, jednak po jakimś czasie zaniechał tego. Powiedziałem don Juanowi, że przez całe lata stosowałem tę metodę i nie zauważyłem żadnych zmian, których się zresztą nie spodziewałem. Pewnego dnia jednak, zaszokowany, uzmysłowiłem sobie, że właśnie przeszedłem dziesięć minut, nie powiedziawszy do siebie ani słowa. Wtedy uzmysłowiłem sobie również, że zatrzymanie wewnętrznego dialogu jest czymś więcej niż tylko usunięciem wypowiadanych do siebie słów. Zatrzymał się cały proces mojego myślenia. Czułem, że jestem zawieszony w powietrzu i się unoszę. Z tej świadomości wyłoniło się uczucie paniki, musiałem więc jako antidotum rozpocząć od nowa wewnętrzny dialog. Mówiłem ci już, że to właśnie wewnętrzny dialog nas uziemia – powiedział don Juan. – Świat jest taki albo inny tylko dlatego, że mówimy sobie, iż jest taki czy inny. Don Juan wyjaśnił, że przejście do świata czarowników otwiera się wtedy, kiedy wojownik nauczy się powstrzymywać wewnętrzny dialog.
Carlos Castaneda “Opowieści o Mocy” Spotkanie z wiedzą;
strona 21 przełożyli Zbigniew Zagajewski i Monika Pilarska.
Don Juan kazał mi biec w miejscu z twarzą zwróconą na zachód. Już wcześniej przy różnych okazjach polecał mi wykonywanie tego ćwiczenia. Chodziło o zaczerpnięcie mocy ze zbliżającego się zmierzchu. Unosiłem ramiona w kierunku nieba, rozpościerałem palce jak wachlarz i silnie klaskałem, opuszczając ręce do punktu leżącego pomiędzy horyzontem a zenitem. ćwiczenie podziałało. Prawie natychmiast się uspokoiłem i zebrałem siły. Nie mogłem nie zastanawiać się nad tym, co stało się z moim starym “ja,” które nigdy nie mogło rozluźnić się całkowicie poprzez wykonywanie tych prostych i, wydawało mi się, idiotycznych ruchów.
Carlos Castaneda “Opowieści o Mocy” Śniący i śniony;
strona 72 przełożyli Zbigniew Zagajewski i Monika Pilarska.
Wypchnij brzuch do dołu, do dołu.
Była to technika, której nauczył mnie kilka lat temu, przeznaczona do wykorzystania w momentach wielkiego niebezpieczeństwa, strachu czy stresu. Należało, wypychając przeponę, zrobić ustami cztery szybkie wdechy, po czy cztery głębokie wdechy i wydechy przez nos. Don Juan wyjaśnił wtedy, że hausty powietrz powinno się odczuwać w brzuchu jako wstrząsy. Natomiast mocno złączone dłonie, przylegające ściśle do pępka dadają siły i pomagają kontrolować jeden i drugi rodzaj wdechów. Te głębokie należy zatrzymywać, licząc do ośmiu, równocześnie wypychając przeponę w dół. Wydechy robi się dwa razy nosem i dwa razy ustami, powoli albo szybko, w zależności od preferencji.
Carlos Castaneda “Opowieści o Mocy” W czasie naguala; strona 193
przełożyli Zbigniew Zagajewski i Monika Pilarska.
Pablito znowu perfekcyjnie odczytał moje myśli. Nestor traci poczucie swojej ważności – powiedział. – Dlatego jest młodszy. Nestor przytaknął skwapliwie i nie mówiąc ani słowa, puścił bardzo głośnego bąka. Przestraszyłem się i upuściłem ołówek. Pablito i Nestor omal nie umarli ze śmiechu. Kiedy się uspokoili, Nestor podszedł do mnie i zademonstrował mi domowej roboty przyrząd, który przy naciskaniu wydawał dziwny dźwięk. Don Genaro pokazał mu, jak go zrobić. Miał maleńkie miechy, a za wibrator mógł służyć dowolny liść włożony w szparę między dwoma kawałkami drewna. Nestor powiedział, że rodzaj wydawanego dźwięku zależy od rodzaju liścia. Chciał, żebym wypróbował urządzenie i pokazał mi, jak zmieniając nacisk drewienek, uzyskiwać różne dźwięki. Do czego tego używasz? – zapytałem. Moi towarzysze wymienili spojrzenia. To jest pułapka na duchy, ty głupku – powiedział ostro Pablito, ale uśmiechał się przyjaźnie. Oni obaj stanowili dziwnie przerażającą mieszankę don Genaro i don Juana. Przyszła mi do głowy straszna myśl. Czy don Juan i don Genaro nie robią ze mną jakichś sztuczek? Przeżyłem chwilę wyjątkowej grozy. Ale coś przeskoczyło mi w brzuchu i natychmiast uspokoiłem się. Wiedziałem, że dla Pablita i dla Nestora don Genaro i don Juan stanowią wzór do naśladowania. Zauważyłem, że coraz bardziej ich przypominałem. Pablito stwierdził, że Nestor ma szczęście, posiadając pułapkę na duchy, której on nie ma.
Carlos Castaneda “Opowieści o Mocy” Trzech świadków naguala;
strona 250-251 przełożyli Zbigniew Zagajewski i Monika Pilarska.
Żeby powstrzymać obraz świata wpajany od kołyski, nie wystarczy tylko chcieć czy też powziąć postanowienie. Potrzeba praktycznego sposobu. To praktyczne ćwiczenie nazywa się właściwym sposobem chodzenia. Wydaje się ono nieszkodliwe i nawet nonsensowne, jak wszystko, co zawiera w sobie moc albo ją wywołuje. Właściwy sposób chodzenia nie przyciąga uwagi. Nauczyłeś się tej techniki i przynajmniej przez kilka lat uważałeś ją za wyjątkowo dziwaczne zachowanie. Aż di niedawna nie zdawałeś sobie sprawy, że to najbardziej efektywny sposób zatrzymywania wewnętrznego dialogu. Jak właściwy sposób chodzenia zatrzymuje wewnętrzny dialog? – zapytałem. Codziennie w ten konkretny sposób całkowicie absorbuje TONALA – odparł don Juan. Widzisz, jego uwaga całkowicie musi być skoncentrowana na jego wytworach. Prawdę powiedziawszy, to właśnie ta uwaga stwarza porządek świata. Tak więc TONAL, żeby utrzymać swój świat, musi koncentrować się na jego elementach, a przede wszystkim musi podtrzymywać obraz świata wewnętrznym dialogiem. Don Juan powiedział, że właściwy sposób chodzenia jest podstępem. Wojownik zginając palce, zwraca uwagę TONALA na ramiona. Potem, patrząc bez skupiania wzroku na którymś z punktów bezpośrednio przed sobą, otrzymuje pole widzenia zaczynające się od czubków palców, a kończące nad horyzontem, dosłownie zalewając swój TONAL informacjami. Tez zaś powodowany, pozbawiony selektywnego i silnego kontaktu z elementami swojego opisu, nie jest w stanie mówić do siebie i dlatego wojownik pogrąża się w ciszy. Don Juan wyjaśnił, że pozycja palców zupełnie nie ma znaczenia, chodzi jedynie o przyciągnięcie uwagi TONALA do ramion poprzez niezwykłe poruszanie palcami. Ważny jest sposób w jaki oczy postrzegają niezliczoną liczbę cech świata, nie mając przy tym co do nich pewności. Dodał, że oczy w takim stanie potrafią wychwycić detale, które dla normalnego postrzegania są zbyt ulotne. Wraz z właściwym sposobem chodzenia – kontynuował don Juan – nauczyciel musi nauczyć kolejnej umiejętności która jest jeszcze bardziej subtelna, mianowicie możliwości działania bez wiary w jego sens i skuteczność, bez oczekiwania nagród działania “po diabła mi to.” Nie przesadzę jeśli ci powiem, że sukces nauczyciela zależy od tego czy dobrze i harmonijnie poprowadzi ucznia przez to konkretne zadanie. Powiedziałem don Juanowi, że nie przypominam sobie aby kiedykolwiek omawiał działanie “po diabła mi to” jako konkretną technikę. Pamiętałam tylko jego częste jednak mało zaangażowane komentarze na ten temat. Roześmiał się i powiedział, że jego zabiegi były tak subtelne, że pozostały przeze mnie nie zauważone do dzisiejszego dnia. Potem przypomniał mi wszystkie nonsensowne zadania, jakie zwykł mi dawać za każdym razem, kiedy byłem u niego w domu, absurdalne prace do wykonania, takie jak układanie we wzory drewna na opał, otoczenie jego domu szeregiem koncentrycznych okręgów rysowanych palcem w pyle, zmiatanie drobnych kamieni z jednego miejsca na drugie i tak dalej. Zadania obejmowały również czynności, które musiałem wykonywać w domu, na przykład noszenie czarnej czapki, wkładanie najpierw lewego buta czy też zapinanie paska z prawej strony na lewą. Nigdy nie traktowałem tego poważnie, ponieważ gdy tylko te czynności stawały się rutynowe, don Juan zawsze kazał mi o nich zapominać. Teraz dopiero zdałem sobie sprawę, że skłaniając mnie do ich wykonywania, naprawdę wszczepił mi ideę działania bez oczekiwania czegokolwiek w zamian. Jednak to zatrzymanie wewnętrznego dialogu jest kluczem do świata czarowników stwierdził. Pozostałe działania to jedynie czynności pomocnicze, które przyspieszają ten proces. Powiedział, że istnieją dwie główne techniki używane do tego celu: wymazanie osobistej historii i śnienie. Przypomniał mi, że w początkowym etapie nauki podał mi pewną ilość metod służących zmianie mojej osobowości, zapisałem je w swoich notatkach i zapomniałem o nich do chwili, w której uzmysłowiłem sobie ich wagę. Te specyficzne metody wydawały mi się na początku wstrętnymi wynalazkami mającymi mnie zmusić do nienaturalnej zmiany zachowania.
Carlos Castaneda “Opowieści o Mocy” Strategia czarownika;
strona 269-271 przełożyli Zbigniew Zagajewski i Monika Pilarska.
REGUŁA ZWIADOWCÓW:
1. Wszystko co nas otacza jest nieprzeniknioną tajemnicą.
2. Naszym obowiązkiem jest rozwikłać tajemnicę. Ale bez nadziei, że kiedykolwiek uda nam się to osiągnąć.
3. Wojownik świadomy nieprzeniknionej tajemnicy, która go otacza, i tego, że jego obowiązkiem jest starać się ją przeniknąć. Przyjmuje należne mu miejsce między tajemnicami i siebie także uznaje za jedną z nich. W rezultacie dla wojownika tajemnica istnienia nie ma końca, niezależnie od tego, czy oznacza bycie kamykiem, mrówką, czy sobą. To jest pokora wojownika. Jesteśmy równi wszystkiemu innemu.
SZTUKA SKRADANIA:
1. Wojownik sam wybiera pole bitwy, wojownik nigdy nie przystępuje do walki nie znając otoczenia.
2. Odrzucenie wszystkiego co nie jest konieczne.
3. Nie komplikuj wszystkiego, staraj się zachować prostotę. Użyj wszystkich swoich umiejętności koncentracji, by zdecydować, czy chcesz przystąpić do bitwy, czy nie, gdyż każda bitwa jest walką o życie. Wojownik musi być gotów do zajęcia swojej ostatniej pozycji tu i teraz. Ale nie w pośpiechu nie na łeb na szyję.
4. Rozluźnij się, zapomnij o sobie, nie bój się niczego. Tylko wtedy siła, która nami kieruje, otworzy drogę i nas poprowadzi tylko wtedy.
5. Wojownik postawiony wobec sytuacji, z która nie potrafi sobie poradzić, wycofuje się na chwilę. Pozwala myślom odbiec. Zajmuje się czymś innym. Może to być cokolwiek.
6. Wojownik maksymalnie wykorzystuje czas, liczy się nawet najkrótsza chwila. W bitwie o życie sekunda jest wiecznością, która może zdecydować o wyniku. Celem wojownika jest zwycięstwo, dlatego kondensują czas. Wojownicy nie tracą ani chwili.
7. Zwiadowca nigdy nie wysuwa się na pierwszy plan. By użyć 7 zasady skradania najpierw trzeba zastosować 6 pierwszych.
Stosować zasady skradania do wszystkiego co się robi, na początku drobiazgi potem najważniejsze sprawy życiowe.
KONTROLOWANY KAPRYS:
Stosuje siedem pierwszych zasad skradania do wszystkiego, co robi, od spraw najbardziej banalnych do sytuacji z pogranicza życia i śmierci. Trojakie skutki:
1. Nigdy nie traktować siebie poważnie, uczy się śmiać z siebie;
2. Nieskończonej cierpliwości, zwiadowcy nigdy się nie spieszą i nigdy nie są zdenerwowani.
3. Nieograniczona improwizacja.
Wczytuje ...