Zasubskrybuj
Wpisy
Komentarze

Przywiązanie i posiadanie

Przywiązanie i posiadanie

Dlaczego biali ludzie z Europejskiej cywilizacji zachodniej tak naprawdę to w niczym nie różnią się od Murzynów, Arabów, Indian i innych narodów, które to sami określają mianem dzikusów? A w rzeczywistości to nawet są od nich trochę głupsi?

Ostrzegam – tekst ten jest wojowniczy i niebezpieczny dla ego białego człowieka, więc czytacie go na własne ryzyko. :)

Po co Indianin nosi na głowie 3 kapelusze naraz jeden na drugim? Po co w jednej białej rodzinie są 3 samochody? Po co tak naprawdę kolekcjonujemy wszystkie te różne rzeczy? Zatem czym różnimy się w swym postępowaniu od Murzyna, który gromadzi liczne stado kóz, albo żon? Po co obwieszamy się złotem i skórami zdechłych zwierząt? Po co zatem gromadzimy wszelaki nadmiar? Aby przybliżyć to zagadnienie podam stosowne przykłady.

Trzeba zadać sobie szczere pytanie po co biały dziki człek jedzie swym samochodem gdzieś za miasto? Czy robi to w celu zdobycia dla siebie odrobiny czystego powietrza, albo w celu wyprowadzenia psa na spacer? Prosta odpowiedz brzmi tak: Jedzie bo wcześniej szedł piechotą do mcdonalda aby zjeść tanio trochę śmiecio-śmierci w celu zaoszczędzenia sobie pieniędzy na paliwo do samochodu :) [Ha ha. No dobra, to był taki żart, teraz odpowiem na serio tak jak jest w rzeczywistości.] Une Białe ludy jadąc gdzieś tam swymi 3 samochodzikami bezlitośnie wycinają se z mózgu fakt pierwszy i podstawowy, że z rury wydechowej ich samochodziku kopcą się im spaliny, a wiecznie ścierające się resztki z gumianych kół – zatykają się im płuca maleńkimi drobinami gumy, która zabija ich całkiem skuteczniej niż te całe spaliny i inne raki razem wzięte. Wesoło se tak une jadą całym stadem za miasto w celu powdychania spalin na świeżym powietrzu, po drodze brudząc i paskudząc naokoło i nie myślą też ło tem, że fabryka co im dała te 3 samochodziki odpowiedzialna jest za ogromne skażenie środowiska naookoło. Hejze ha! A pozyskane surowce do budowy i napędzania tych fajnych 3 samochodów wyrwały wielką dziurę w ziemi. Dziurę w ziemi, która krwawi. Eee tam krwawi! Ale une te dzikie Białe o tem nie wiedza bo są jakieś takie zapatrzone … całkiem jak ten murzynek w swe kozy albo żony … zapatrzone. Tak se une jadom i śmiejom siem z okien swych 3 samochodów gdy widzą Indianina co idzie poboczem w 3 kapeluszach na głowie. : )

Taki oto przykład tu przedstawiłem, ale co dalej? Jak to się mówi, “im głębiej w las tym większa szansa, że jakiś zając wyskoczy …”

Posiadanie nadmiaru przedmiotów powoduje przywiązanie i niesie ze sobą niewolnictwo, które sami na siebie nakładamy, ponieważ posiadając coś musisz strzec tych przedmiotów oraz ich używać. Używanie wyczerpuje. Stąd wzięło się to, że dawne wierzenia od zawsze przestrzegały różnych tabu. Zaczynając od najważniejszego tabu żywieniowego. Posiadanie i przywiązywanie się np do nadmiaru dóbr tego świata, daje taki efekt koncowy, że po śmierci to co pozostaje na ziemi czyli nazywa się to Jarwa, nadal jest przywiązane do tego co lubiła za życia – cierpi więc okropne katusze siedząc w swoim prywatnym piekle. :) Posiadanie i przywiązanie to jest tkwienie w piekle. Dawni widzący, którzy widzieli szwędające się po śmierci Jarwy wypracowali pewne sposoby postępowania, które były pomocne w unikaniu tych pośmiertnych cierpień. Potem ludzie uczynili z tych przestróg różne systemy religijne i generalnie zapomnieli o co w tym temacie się rozchodziło. Jednak mimo wszystko nadal istotne jest to, że przywiązanie do przedmiotów wytwarza więź, która działa nawet po śmierci i skazuje taką osobę na cierpienia. Tak się składa, że wszystkie oświecone systemy w tym nawet te religijne, mówią coś o tym, że tak naprawdę niczego nie posiadasz i nie jesteś do niczego przywiązany, jesteś wolnym dzieckiem ziemi, tam gdzie jesteś, tam jest twój dom i ziemia daje ci wszytko to co potrzebujesz, a kiedy odchodzisz otrzymujesz coś innego tam gdzie się udajesz. Poza świadomością, to nie mamy nic co jest nasze już na zawsze. Koczownicy mieli nawet nakaz od stwórcy do ciągłego przemieszczenia się bo osiadły tryb życia powodował zawsze ryzyko przywiązania. Zatem nic dziwnego, że biały człek nie czuje się dzieckiem ziemi bo wszystko naokoło musi być jEGO. Dam przykład. Biali jak się osiedlali koło Indian to było im fajnie tylko przez chwilę, Biały i Indianin zrywali sobie jagody razem ale tylko do momentu aż Biały stwierdził, że przecież wszystkie jagody w okolicy są jego i zabił Indianina by ten mu więcej jagód nie wyżerał. Indianin głupi był i nie wiedział, że można posiadać ziemnie na własność więc brak tej wiedzy przypłacił życiem. Wydaje mi się więc w tym kontekście, że Biały człek to jest taki zdobywca, prawdopodobnie jest to obca rasa pochodząca z popsutEGO Marsa. Pewnie dlatego Białe nie mają żadnych zahamowań przed paskudzeniem, zabijaniem i niszczeniem wszystkiego dookoła siebie. Ot, taka stonka co spadła z kosmosu. Wywnioskowałem to wywrotowe stwierdzenie obserwując tubylców z tej planety, oni przynajmniej szanują swój dom i naturalne środowisko w którym żyją. Białe same z siebie to nie-za-bardzo wiedzą skąd pochodzą i po co żyją na tym świecie, przeważnie trzeba im to od małego tłumaczyć, inaczej to by tylko paskudzili naokoło.

Myślę, że wystarczająco opisałem już to zagadnienie posiadania i przywiązania oraz nadmiaru, które to patrząc na to co wyrabia się dookoła, to niesie ze sobą jeno śmierć. Zatem … pora na podsumowanie i jakiś wniosek. :)

Po co potrzebne są 3 samochody w jednej rodzinie Białego człeka? Potrzebne są do zatrucia świata, bezwzględnego niszczenia środowiska, eksploatacja ziemi, oraz nieustannego składania krwawych ofiar z ludzi na drogach i autostradach. Przetwarzając naturę – ludzie wytwarzają coś sztucznego co powoduje przy okazji śmierć wszystkiego dookoła, a to wszystko dzieje się tylko po to by mieć 3 kapelusze naraz. Ależ to jest zabawne! : ) Dawniej do przechowywania mleka wystarczała 1 bańka ocynkowana, potem 1 zwrotna szklana butelka, a teraz mamy codziennie 1 milion woreczków i 1 milion kartoników. Robimy postępy? Dokładnie! Tak samo jest z tymi 3 samochodami, które dają taki końcowy efekt, że ich posiadacze nigdzie nie mogą szybko dojechać bo stoją w korku. A tkwiąc w korku przeklinają świat i wściekają się na wszystko na co tylko się da – dokarmiając w ten sposób latawca. :) Ale to jest częsty problem EGO, które lubi wszystko mieć w nadmiarze. :) EGO lubi gdy siedzi na wielkiej śmierdzącej kupie gówna, a im bardziej mu jedzie, to tym lepiej ono się czuje, bo może więcej narzekać czyli w efekcie być bardziej chore, mędliwe, zwariowane i zboczone. :)

Kwestia poruszona w tym temacie tak naprawdę traktuje o umiejętności rozróżnienia, tego co jest życiowo konieczne dla przetrwania, od tego co jest wykonywane na pokaz dla hierarchii społecznej lub własnego poczucia ważności. Bowiem realizując cele życiowe i zdobywając wyższe poziomy w hierarchii społecznej podlegamy własnej ocenie, oraz równocześnie ocenie środowiska w którym przyszło nam żyć. Dlatego pasuje nauczyć się rozróżniać to co jest nam naprawdę potrzebne, od tego co jest potrzebne tylko w wyimaginowanej ocenie hierarchów i otaczającej egoistycznej społeczności.

Piotr F.

06.07.2009

Jeden komentarz do “Przywiązanie i posiadanie”

  1. 14 lip 2009 @ 17:02niebieski wiatr POLAND Windows XP Mozilla Firefox 3.0.11

    Popieram poglądy i mam nadzieje,że choc jeden EKOLOG jeżdżący samochodem i noszący ubrania z włókien,sztucznych,których produkcja pozbawiła miliony istnień życia ,przeczyta to i trochę pomyśli.
    Dodaje do tekstu uzupełnienie. Kolorowy człowiek ma wiele żon, jak prawie każdy nasz przodek. Uzasadnienie jest następujące:
    1/na jednego mężczyznę przypadało w czasach wojowników ,co najmniej kilka kobiet,a to z tego powodu,że mężczyźni ginęli w walkach. Mężczyzna opiekował sie spora gromadka ludzi;kobiet, dzieci i starców. Większa liczba ludzi gwarantowała większe szanse przeżycia rodziny.W czasie naturalnej selekcji przez choroby ,wypadki nalezało miec dużo dzieci.Wielokrotne ciąże osłabiają kobiete, prowadzą do chorób i zgonów zarówno kobiet jak i dzieci. Zjawisko to towarzyszy kulturze europejskiejod czasu wprowadzenia chrześcijaństwa i monogamicznych małżenstw.Tam gdzie istnieje wielożeństwo kobiety sa zdrowsze i rodza mniej za to silniejszych dzieci. Rodziny sa liczniejsze a przy tym bardziej usocjalizowane,z racji warunków w jakich istnieją.
    2/Sprawa ilości kóz,czy krow “Kalego” jest zazwyczaj uzasadniona i nie przystaje do ilości kapeluszy,które sa rozpusta.Kozy,czy krowy,musza zapewnic byt wielkiej rodzinie i musi ich byc tyle ,aby w razie głodu,zarazy albo innych klęsk stado mogło zapewnic przezycie rodzinie. To co dla rodziny Massaja jest wielkim stadem nie zaspokokoiłoby ambicji przecietnego Hansa,Władka ,czy Johna
    pozdrawiam,
    niebieski wiatr

Skomentuj

  • Kategorie

      open all | close all
  • Strony

      open all | close all
  • Laughan World2010