NASZ UMYSŁ JEST NAJLEPSZĄ BRONIĄ W WALCE Z GRYPĄ
7 sie 2009 napisał Piotr
NASZ UMYSŁ JEST NAJLEPSZĄ BRONIĄ W WALCE Z GRYPĄ
Wraz z epidemią tegorocznej grypy rozległ się medialny szum na temat szczepionek i normalnej terapii, ztym związanej, takiej jak mycie rąk itp. Większość tzw “ekspertów” nie dostrzegła jednak podstawowej, nieinwazyjnej, leczniczej zdolności umysłu.
Uzdrowicielka Louise L. Hay twierdzi, że mentalną przyczyną grypy jest, reakcja na powszechne negatywne przekonania, a także strach i wiara w statystyki. To dosyć interesujące, biorąc pod uwagę wykorzystywanie w mediach tych trach elementów do straszenia ludzi. W przypadku osób podatnych na strach każdy szczep grypy znajdzie u nich swój dom.
Sugerowane antidotum jest afirmacją: “Jestem ponad grupowymi przekonaniami. Jestem wolny/wolna od wszelkich blokad i wpływów.”
Jeśli chodzi o dolegliwości oddechowe. Hay twierdzi, że kryjącą się za nimi przyczyną jest strach przed pełnym zaangażowaniem się w życie. Sugerowana afirmacja w tym przypadku brzmi: “Jestem bezpieczny/bezpieczna, kocham życie.”
Hay naucza, że wszystko, co się nam przydarza, ma swoją przyczynę i że wzorce naszego myślenia oraz zachowań mają wpływ na nasze fizyczne samopoczucie. Aby zapewnić zdrowie, ciało, umysł i duch muszą być w równowadze. Stąd też każdy może siebie uzdrowić, jeśli potrafi utrzymać tę równowagę.
W modelu Hay myśli, które mogą generować w naszym organizmie większość chorób, to nienawiść, krytycyzm, gniew, uraza i poczucie winy. Każdy odczuł nieraz fizyczną reakcję, kiedy stawiał czoło którejś z tych postaw. Doświadczany często i powtarzalnie stres, któremu poddawany jest następnie organizm, manifestuje się w końcu w postaci jakiejś choroby lub niedomagania, lub obniżeniem odporności. Najlepszym sposobem przeciwstawiania się tym czterem wzorcom myślowym są afirmacje.
Ograniczenie stresu jest sprawą kluczową, ponieważ to właśnie stres destabilizuje cały układ immunologiczny. Pomocna w tym jest pozytywna rozmowa ze sobą samym. Są naukowe dowody na to, że powtarzanie afirmacji może zmienić sposób ekspresji mózgu, a w rezultacie jego chemizm. Połączenie tej techniki z medytacjami znacznie wzmacnia ten efekt.
Magazyn internetowy Psychosomatic Medicine (Medycyna Psychosomatyczna) donosi o badaniach, które wykazały, że medytacje spowodowały wzrost liczby antyciał przeciwko wirusowi grypy. Kilku pracownikom zaordynowano ośmiotygodniowy kliniczny trening w pełni świadomych medytacji, natomiast grupie kontrolnej nie. Po wystawieniu badanych osób na wirusa grypy okazało się. że członkowie grupy medytującej wytworzyli znacznie więcej antyciał niż osoby z grupy kontrolnej.
Oprócz medytacji są też ćwiczenia zdolne redukować stres i wzmacniać układ immunologiczny. Na przykład tai-chi, chiński system medytacji związany z odpowiednim poruszaniem się. Pilotowe badania przeprowadzone na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles wykazały dodatnią reakcję immunologiczną w grupie ćwiczącej tai-chi. W innych badaniach 50 starszych ludzi po siedemdziesiątce podzielono na dwie grupy: kontrolna i drugą, która miała za zadanie ćwiczyć tai-chi i medytować przez trzy godziny w tygodniu. Następnie przez pięć miesięcy badano krew wszystkich uczestników badania. Członkowie grupy uprawiającej tai-chi wykazali znacznie silniejszą reakcję w postaci liczby antyciał przeciwko wirusowi grypy niż osoby z grupy kontrolnej.
Następne badania wykazały, że grupa ludzi zorientowanych na osiągnięcie celu miała niższy poziom hormonów stresu niż grupa odczuwająca brak kontroli nad przyszłymi wydarzeniami.
Zalety budowania odporności na wszelkie rodzaje wirusów grypy za pomocą umysłu to znikomy koszt, brak szkodliwych skutków ubocznych, duża skuteczność – w stosunku do dowolnego szczepu wirusów i niczym nieograniczona dostępność tej metody, bez względu na miejsce pobytu.
Cathy Sherman 08 05 2009 www.naturalnews.com
Wczytuje ...
Witaj Piotr ;-), myślę ,że budowanie odporności na wszelkie rodzaje wirusów grypy za pomocą jedynie umysłu nie jest metodą dla wszystkich (dla nielicznej grupy być może?), dla innych nie może być główną i jedyną metodą zwalczania wirusów, a jedynie uzupełniającą, dodatkową, gdyż takie twierdzenie jest tylko życzeniowym i magicznym myśleniem, które wcale nie będzie miało odzwierciedlenia w rzeczywistości. Człowiek to wielowymiarowa istota funkcjonująca na wielu poziomach i uwarunkowana od wielu otaczających ją różnych systemów: biologicznych, energetycznych…
Na pewno należy prowadzić zdrowy tryb życia, a wiec odpowiednie odżywianie- witaminy, mikroelementy, jak najmniej stresów, odpowiednie optymistyczne i pozytywne myślenie, odpowiedni wysiłek fizyczny-dotlenienie, odpowiednia ilość godzin snu itd… To wszystko może pomóc być zbalansowanym organizmem, który samodzielnie jest w stanie pokonać każdą chorobę lub zagrożenie zewnętrzne bo ma silny i stabilny system odpornościowy. Jeśli jest to wsparte jeszcze mentalną i duchową pracą to wówczas afirmacje mogą przynieśc wielce prawdopodobny sukces.
Pozdrawiam
Witam Cię!
Wszystko co piszesz to prawda. Wiadomo! Zdrowy tryb życia w sprzyjającym środowisku jest wszystkim nam potrzebny. Upraszczając mam na myśli to że “Człowieka” trzeba traktować jako całość. Jednak nadal ZDECYDOWANIE podpisuję się pod myślą przewodnią przekazaną przez autorkę tej notki mówiącą o tym że: Ciało podąża za umysłem-świadomością-duchem i jeśli “przestraszysz” w jakiś sposób umysł lub “złamiesz” ducha człowieka, to wtedy jego ciało też upada. Staje się wtedy bardziej podatne na wszelakie infekcje, czy też gnicie wewnętrzne :) itp sprawy, których nie ma potrzeby wymieniać bo jest na to 1 określenie: Choroba.
*
Zamieściłem ten tekst niejako w odpowiedzi na ciągłe medialne straszenie ludzi choćby tą nową grypą. Dla mnie to oczywiste, że powtarzana co tydzień ZŁA informacja o tym ile to już ludzi zmarło – wywołuje u wszystkich pozostałych zdrowych odbiorcach takiego czarnego komunikatu efekt obniżający u nich “morale, wiarę i nadzieję” a to już w zupełności wystarcza dla wielu ludzi by popaść w wyimaginowany ego-stres lub histerię zwaną obecnie depresją … :D A co dalej ? Napisałem to już powyżej, upadek “ducha” powoduje niechybny upadek ciała…