Opowieści Mocy
10 sie 2007 napisał Lagarto
Pragnę, aby w tej części Laughan World znalazły się opisy naszych prywatnych spotkań z Mocą… Wiem, że podobny temat jest już bardzo wyeksploatowany np przez miesięcznik “Nieznany Świat” i jego stałą rubrykę pt. Dotknięcie Nieznanego. :) Proponuję zatem rozszerzyć formę i zamieszczać tu nie tylko same opisy naszych osobistych spotkań z nieznanymi przejawami energii i mocy, ale również linki do ciekawych i inspirujących materiałów, nowych ścieżek wiodących do rozwoju ducha, nowych i ciekawych stron w sieci albo galerii, oraz linki np. do wszelkich przejawów sztuki bezpośrednio inspirowanej tym co Nieznane.
Stronę tę powinna tworzyć społeczność, taki jest jej zamiar, więc właściwie czemu mamy ograniczać się tylko do samych treści tekstowych? Sztuka niech też przemówi… Żyjemy przecież już w nowym wieku, który odkrywa przed nami coraz to nowsze formy przekazu. Trzeba pozwolić im najpierw przemówić, aby w ogóle możliwą stała się kiedyś ich jakakolwiek analiza.
Serdecznie zapraszam!
<——————————————–>
Piękna opowieść nadesłana przez Witka
NASZ UMYSŁ JEST NAJLEPSZĄ BRONIĄ W WALCE Z GRYPĄ
Nowy model ekonomiczny dla społeczeństw
<——————————————–>
Wczytuje ...
A czy wiecie, ze Don Juan nigdy nie istniał, po prostu Carlos Castaneda go wymyślił.
Moim zdaniem nie umniejsza to jego zasług :)
Jakoś się nad tym nie zastanawiałem. Nie rozumiem jaki ma związek jakiś obiekt lub czyjeś istnienie czy też nieistnienie, z nauką oraz z samym w sobie dążeniem do wiedzy i osobistym rozwojem? Po co zatrzymywać się w takim punkcie i myśleć w kółko o tym jak to tam z nimi było naprawdę? Właśnie przypomniało mi się w związku z tym pewne powiedzonko ludowe: “Gadał chłop do obraza, a obraz ani raza.” :)
Dla wiadomości wszystkich, który wątpią: Don Juan istniał tak jak istnieją fakty przez niego opisywane, których miałem wielkie szczęście doświadczyć. Ponadto istniały rzeczywiście inne postacie z książek Castanedy jak np Don Genaro. Mam na to dowód oczywiście “to mój dowód” bo niczego nie muszę nikomu udowadniać: W marcu tego roku byłem po raz drugi w mieście Oaxaca w Meksyku i w swoich poszukiwaniach na targowisku Mercado de Abastos napotkałem na starą kobietę, która ma tam swój kram z ziołami, zapytałem ją o okolicznych brujos, czy zna jakichś dobrych bo jestem chory i nie ufam konwencjonalnej medycynie, zapytałem również o rzekomo słynnych brujos w tej okolicy wymieniając kilka nazwisk z książek Castanedy tak od niechcenia. Kobieta przyznała, że znała z widzenia nikogo innego jak Genaro Floresa! ale dodała, że prawdopodobnie już umarł bo nie widzała go od 40 a może nawet 50 lat. Kupował u jej matki zioła. Wspomniała również, że często widywała go w towarzystwie młodszych meksykanów, amerykanów i indian, matka mówiła jej, że on jest brujo i jego znajomi to również brujos. Niestety nie zapytałem jak wyglądał Genaro byłem zbyt oszołomiony wypytywałem o innych jego towarzyszy ale nie była mi w stanie pomóc.