Zasubskrybuj
Wpisy
Komentarze

INTENCJE

Od 5 do 10 lat temu rozpoczęła się kampania dotycząca końca świata w 5200 roku kalendarza Majów. Rozpoczęło się głoszenie tego tematu tu i tam, pisanie o tym w wielu książkach. Później ludzie rozkręcili na tym temacie dochodowe warsztaty połączone z psychologią i różnymi technikami, a także szeroko pojmowaną duchowością jako taką. Za nimi pojawili się jak to zwykle bywa naśladowcy. Wszystkim im przyświecało to samo hasło “bądźmy przygotowani, kiedy przyjdzie 5200….” Samych instruktorów będzie pewnie około 20 do 40000 osób na całym świecie, a można nazwać ich „szefowie od końca świata.” Dochodzi do nich 500.0000 do 5.000.000 “kursantów,” oraz gorących zwolenników “przejścia z epoki w epokę” i pewnie jeszcze ładnych kilka milionów niezrzeszonych, ciut niedoinformowanych ale cokolwiek lubiących się bać, straszyć, albo lubujących się widzieć, w sytuacjach całkowicie nierealnych, cudownych lub nieziemskich. Myślę tu o naiwnych marzycielach, oraz życiowych nieudacznikach – po równo jednych i drugich. Wszyscy ci ludzie, głosząc przeróżne teorie ery wodnika, lub końca czegoś-tam w 5200 roku Majów, sami nawet nie wierząc tak do końca w to o czym mówią – wyrzucali i wciąż wyrzucają w przestrzeń słowa-klucze.

Wszyscy, którzy mają w zanadrzu trochę strachu, lub co najmniej raz w życiu wyrzucili w przestrzeń jakieś hasło przywołujące intencje niszczenia. Ci, którzy w swej pysze wyobrażali sobie, iż potrafią przejść w butach do innej rzeczywistości, skacząc w przestrzeń, albo medytując, itp, wyobrażają sobie też tło dla tej sceny. Tym tłem jest rok 5200 Majów, czyli Armagedon, wejście w erę wodnika, a to tło najczęściej kojarzy się ze wspaniałym kataklizmem, który podnosi jeszcze ich prestiż, jako osoby wybranej i uratowanej z czegoś-tam. Ci “wybrańcy” w ten sposób sami się wywyższają, widząc „wniebowstąpionego i wybranego” siebie na tle innych ukaranych, poniżonych i potępionych.

Do tego wszystkiego należy dodać naukowców, którzy podali do ogólnej wiadomości teorię globalnego ocieplenia i związanych z tym nadchodzących katastrofalnych zmian. Trzeba też wspomnieć filmowców, Tworzących wiele  straszących obrazów o różnych kataklizmach, nie tylko bezpośrednio związanych z końcem ziemi. Filmy o obcych, oraz o niebezpiecznych efektach naszej techniki, oraz o kataklizmach niszczących ziemię.

Należało by zapytać co projektują mózgi ludzi obarczone takim rodzajem wiedzy? Możemy przypuszczać, że 70% ziemian karmionych tymi produktami popsutych umysłów, ma obecnie, gdzieś w swoich głowach chociaż jeden taki straszny obraz wiążący się z intencjami niszczenia. Jesteśmy świadkami, w jaki sposób może się zmaterializować koniec naszego świata.

Kahuni plemię polinezyjskie, spadkobiercy pierwszych podstaw wszelkich religii, jakie rozwinęły się na świecie, wierzyli w to iż słowo i myśl mogą zamienić się w ciało. Podobnie jak w innych późniejszych religiach, wierzyli także, że człowiek otrzymał od Stwórcy wolną wolę i może kształtować swoją przyszłość. Z tego też powodu wystrzegali się złych myśli, słów i złych życzeń, wierząc, że mogą się one zmaterializować w przyszłości. Kahuni wierzą, że codziennie w nocy ich opiekun [Bóg] Matko-Ojciec, ogląda ich myśli gdy śpią i z nich buduje dla nich przyszłość.

ZATEM NALEŻAŁO BY ZAPYTAĆ CO PROJEKTUJĄ MÓZGI LUDZI Z NASZEJ CYWILIZACJI, I Z JAKIEGO MATERIAŁU ICH MATKO-OJCIEC BUDUJE DLA NICH PRZYSZŁOŚĆ?

Mamy erupcje wulkanów, mamy kataklizmy techniczny w morzu. Wygląda na to, że ściągnęliśmy na ziemie intencję kataklizmów i śmierci. Jak to zrobiliśmy? Odwołamy się teraz nie tylko do Kahunów, ale do wszystkich w dawnych i obecnych cywilizacjach, którzy widzą energię. Widzenie energii nie jest czymś specjalnym, wszyscy bowiem widzimy pioruny, światło słoneczne, a także energie na zdjęciach Kirlianowskich. Są jednak na tej ziemi istoty bardziej wrażliwe, które potrafią odczuwać i widzieć więcej, wyczuwać chore narządy lub zobaczyć zbliżające się negatywne zdarzenie. Podobnie potrafią zobaczyć energię jaką wytwarzamy myśląc pozytywnie lub negatywnie. Owi “widzący” od wieków twierdzili, że w ten sposób ściąga się na siebie zło lub dobro, doładowując je swoją energią. Dlatego wielu, którzy boją się kataklizmu może w nim zginąć. Ci którzy w coś wierzą właśnie tym zostaną dotknięci, ponieważ taka energia ich otula, a wzmacniają ją inne, podobne, podążające ku niej aby się z nią połączyć. Te inne pochodzą od podobnie myślących ludzi, ale także jeśli się bardzo postaramy mogą pochodzić od niszczących energii wszechświata.

Zamieszczam to co napisałem tu w Internecie, dlatego, abyśmy przestali interesować się tymi teoriami spiskowymi, ponieważ nad naszą planetą zebrały się energie związane z intencją niszczenia. Nie podłączaj się do tego. Nie wolno się z tym wiązać, ani bać się czegokolwiek, ponieważ to tylko zwiększa pole tej destruktywnej energii.

W tej chwili istnieje konieczność ściągania intencji życia. Chyba właśnie to od zawsze robili mnisi np. w Tybecie. Było ich kiedyś w stosunku do ilości zwykłej ludności dużo więcej. Mogli więc wpływać i regulować natężenie i obecność różnych rodzajów energii. Pozytywną modlitwą podtrzymywali istnienie świata. Dziś nie ma już takich szans, ponieważ mało kto już na tej planecie umie podtrzymać intencje istnienia życia, projektując tym samym bez ego-lęków pozytywny obraz żywego świata. W obecnych czasach ludzi prawdziwie wierzących jest bardzo mało, a niedouczona większość powiela obraz zniszczenia świata przekazany im przez czarnych instruktorów strachu. Mało tego, teraz w epoce technik wizualnych i nieomal natychmiastowego przekazu fatalnych informacji, każdy człowiek nawet taki pozbawiony wyobraźni może bez przerwy oglądać obrazy przemocy i zniszczenia, a co z tym idzie bardzo łatwo je sobie przyswajać.

Dużo zależy teraz też od nas. Powinniśmy od nowa tworzyć pozytywną intencję życia. Ale pamiętaj, tu potrzebna jest prawdziwa wiara. Matko-Ojciec może być miłosierny, ale zrobi ci przyszłość ZBUDOWANĄ z myśli jakie będziesz miał w głowie! Tu nic nie pomoże! W tej sytuacji nie możesz się okłamywać i oszukiwać! Tylko wtedy, kiedy zmiany, kataklizmy, obcy, spiski, itp nie będą cię dotyczyły, tak naprawdę dopiero wtedy cię one nie dotkną. Przykład? To są takie informacje co siedzą naprawdę gdzieś głęboko w nas, a wydaje się nam, że niby ich już dawno nie ma… to proszę oto podaję w skrócie żeby zbytnio się nie rozpisywać jedno z tych proroctw: „Chińczycy zaleją świat, po tym jak…”

Trzeba uważać by nie popełnić błędu w wyborze kierunku myślenia. Indianie też się raz pomylili, Hindusi też nie zawsze mieli rację. Indianie mieli przecież swój Armagedon tj. przepowiednie, że zostaną zniszczeni przez najeźdźców. Dokładnie to im się spełniło. Przeżyli tylko ci którzy nie dali wiary tej zgubnej informacji. Te negatywne terminy ustalone przez starożytnych, czy nowożytnych “strachaczy” istnieją i maja prawo bytu, tylko wtedy gdy ktoś w nie uwierzy. Przepowiednie są jak przynęta na wędce, to potencjalna szansa chwycenia rybki. Czy można mówić, że rybak ma rację, jeśli ryba połasiła się na robaka?

Człowiek dostał boską moc tworzenia, czyli materializacji słowa w ciało. Oznacza to, że człowiek może swa mocą sprawczą zarówno stworzyć koniec świata, jak i stworzyć jego nieśmiertelność. To tylko kwestia projekcji i gromadzenia energii intencji, lub tworzenia. Można powiedzieć też iż istnieją istoty poddające nam myśli o życiu i takie, które namawiają nas do anihilacji. Ci ostatni wieszczą o śmierci, kataklizmach i ciągle nawracających końcach epok. W rzeczywistości jest to co myślimy i tylko to.

Czy można jakość przeciwdziałać tym negatywnym tendencjom? Oczywiście, wystarczy zacząć zmiany od siebie w tu i teraz. Powinniśmy pomóc ludziom, którzy od wieków podtrzymują i tworzą pozytywny obraz rzeczywistości. Czyli wymarz sobie taką przyszłość w której istotną dla ciebie rolę odgrywa życie, praca, radość, tworzenie, śmiech, zdrowie i dobre samopoczucie. :) W ten sposób ściągniesz pozytywne tworzące życie energie wszechświata.

Błękitny Wicher
17.05.2010

3 komentarzy do “INTENCJE”

  1. 07 sie 2010 @ 13:11elka5o POLAND Windows XP Mozilla Firefox 2.0.0.1

    Dziękuję Ci za ten wpis.Gdyby tylko ludzie zechcieli pojąć,że świat jest taki,jaki myślisz,że jest……..Gdyby uczono zamiast steku wielu bzdur,że słowo czyni przyszłość,że słowo może leczyć i ranić.Ale póki co lepszy od tej wiedzy jest grill ze śmiercinośnym spieczonym kotletem,piwsko i powrót do domu po pijaku,lepsza nowa kanapa niż książki i wiedza………ech,pora chyba umierać,chociaż nie powinna tego mówić pasjonatka Tolteków i huny.Aloha.

  2. 17 lis 2010 @ 13:02drzewo POLAND Windows XP Mozilla Firefox 3.6.12

    Mądry i prawdziwy tekst! Szacunek i ukłon dla autora.

  3. 29 mar 2011 @ 23:46Jerzy Karma POLAND Windows XP Opera 9.80

    Pozytywne myślenie jako kreacja

    Już od pewnego czasu, pod wpływem jednokierunkowego patrzenia na kreatywne myślenie przez wiele osób i nawet nauczających o duchowości, zbiera się we mnie wiele do napisania w tym temacie.
    Można mówić wręcz o modzie na wiarę w to, że pozytywne myślenie, czy pozytywne oczekiwania, spełnią czyjeś marzenia.

    Nie twierdzę, że myślenie nie jest żadną siłą.
    Również uważam, że myślenie wnosi coś do rzeczywistości.
    /Także pisałem o tym, ze lepiej jest mieć dobre myśli w sensie wiary, by wierzyć, w sensie zakładania i oczekiwania, w dobry rezultat naszych właściwych działań. Co jednak nie oznacza tego, aby nie mieć rozsądku, czy mądrości, która wymaga uwzględniania w myśleniu wszelkich możliwych wariantów, czy przewidywania ewentualnych zagrożeń. Co niejeden głosiciel „pozytywnego myślenia” odrzuca jako… „negatywne myślenie”./
    Jednak od wielu lat głoszenie tego poglądu nabrało takiego wydania, jakby myślenie było wszystkim.
    A przecież myśl człowieka jest tylko drobiną we wszechświecie.

    Oczywiście grupa ludzi to grupa drobinek :)
    Np. wspomniani mnisi w Tybecie robiący jak napisałeś, ściąganie intencji życia, wpływający i regulujący natężenie rodzajów energii. ” Pozytywną modlitwą podtrzymywali istnienie świata.”

    Naturalnym pytaniem jest: – Dlaczego nie podtrzymali istnienia swojego państwa? Dlaczego nie podtrzymali istnienia swoich zakonów?
    Fizyczna siła armii chińskiej okazała się czymś bardziej konkretnym.

    Ale nie odkrywam tu Ameryki. Każdy wie, że w naszej rzeczywistości fizyczne góruje nad myślą w sensie mocy przejawiania się.
    Możesz zatem myśleć dużo, by np. łyżka się uniosła, a wejdzie dziecko i uniesie ją ruchem ręki bez myślenia.

    Tybet nie jest jedynym przykładem.
    Kolejny to Aborygeni.
    Następny to Indianie. Czarownicy i szamani nie zdołali powstrzymać fizycznej siły Hiszpanów.

    Nawet nasuwa się pytanie:
    Jaka siła sprawiała, że te bastiony wiedzy duchowej były pokonywane z taką łatwością i z taką zajadłością?
    Pomimo ich pozytywnego kreatywnego myślenia – które okazało się bezsilne wobec innych sił.

    Ludzkość ma, zatem do czynienia z o wiele potężniejszymi siłami, niz ludzkie wyobrażenia.
    W świetle owych sił, zarówno pozytywne myślenie, jak i katastroficzne, nie okazują się zbyt istotne.

    I to nie tylko ludzkie myślenie, ale nawet i boskie postanowienia :)
    W Biblii mamy opisany przypadek, gdy Bóg posyła proroka, by zapowiedział mieszkańcom zniszczenie ich miasta – Niniwy.
    Jednak sam Bóg odstępuje od zniszczenia miasta.
    I wcale nie dlatego, że mieszkańcy zaczęli pozytywnie myśleć, wręcz przeciwnie – zaczęli myśleć katastroficznie.
    Dopiero wtedy spojrzeli na swoje życie, że było złe – mamy zatem myślenie “negatywne” o sobie.
    I właśnie wtedy zaczęli oczekiwać zagłady – myślenie “negatywne”.
    “Negatywne” wg tych kryteriów, według jakich wielu dziś to wyobraża.

    Ale to właśnie te “negatywne” rodzaje myślenia uchroniły ich i Niniwę od zniszczenia.
    Bowiem to ich zmieniło.
    Nie myślenie, zatem to sprawiło, lecz zmiana wnętrza człowieka.
    Samo myślenie, czy odczuwanie, nie jest aż takie ważne.
    Ono jest tylko narzędziem – nie wiadomo, co spowoduje u kogo, w jego wnętrzu, gdyż trafia tam na różne siły. U każdego skonfigurowane indywidualnie.

    Przyznam, że trochę jestem zaskoczony taką wypowiedzią na stronie poświęconej naukom szamana Juana Matusa.
    Bowiem sam Juan Matus, mimo że był szamanem, to jednak był realistą. Kiedy trzeba było jeść, to jadł, a gdy był czas uciekania, to uciekał. Wiedział, kiedy można Śnić, a kiedy trzeba uciekać.

    P.s.

    Wypowiedź tę zamieściłem również na http://www.boga.fora.pl jako JJW111000706 z wybranymi cytatami Błekitnego Wichru.

    Na forum też założyłem dział pt. “Castaneda i szaman don Juan Matus”.

Skomentuj

  • Kategorie

      open all | close all
  • Strony

      open all | close all
  • Laughan World2012